***
-Dobrze, odkładamy karteczki.- powiedziała zadowolona z siebie nauczycielka. W całej klasie rozległ się dźwięk uderzających o ławkę długopisów. Podopieczna a zarazem ulubienica pani, przeszła się szarmancko po klasie, zabierając wszystkim, kartkówki, po czym sama spoczęła na swoim miejscu.
- A więc dzisiejszy temat brzmi "Własne... - nie dokończyłam słuchania, ponieważ o moją ławkę, obiła się biała, pognieciona kartka. Na pięcie rozejrzałam się po klasie, napotykając wzrok Malika. Chłopak ruchem ręki pogonił mnie do przeczytania, liściku. Zgodnie z jego myślami, zaczęłam powoli odwijać skrawek papieru, starając się być jak najbardziej cicho.
* Co to miało być .? *.
Bez zastanowienia spojrzałam na Malika, po czym posłałam mu niewidzialnego buziaka , specjalnie zwracając na siebie uwagę jego dziewczyny. Niska brunetka, spojrzała na mnie z oburzeniem po czym skierowała piorunujące spojrzenie Zayn'owi. tak szczerze nie wiedziałam co we mnie wstąpiło, czemu w ogóle to zrobiłam. Wiem tylko, że to będzie moja najlepsza zemsta. Jednak z pewnej racji bałam się tego, że zepsuję związek Zayn'a i Trisch. Nie chciałam tego, ale nie poddam się tak łat...
- Panno (T.N) , nie sądzi pani, że warto by było, skierować się na przerwę. Cóż nie przeszkadzasz mi ale, uwierz mam o wiele lepsze zajęcia.- wyrwała z irytowana nauczycielka, przypominając mi o dzwonku.Tak szczerze , to sama byłam zdumiona , tak szybkim przebiegiem tej lekcji. Wkońcu dopiero co pisaliśmy temat, Ale cóż.
- Ymm, tak już idę. - potrząsnęłam głową, przyciągając do siebie choć garść zdrowego rozsądku. Podniosłam się z krzesła, wpakowując swoje książki do torby, i kiedy tylko obróciłam się w stronę drzwi, zobaczyłam , przy nich lekko pod denerwowanego Mulata. Podeszłam do wyjścia, starając się zręcznie ominąć, chłopaka. Jednak on sprytnie mi to utrudniał.
- Panie Malik, ja na prawdę nie mam na to czasu , proszę nas przepuścić . - powiedziała, zirytowana nauczycielka, która przyglądała , się naszej walce, o przejście.
- Ależ , proszę pani, Czy mogła by pani, dać mi klucze od sali, ja ją zamknę i za pięć minut przyniosę, je do gabinetu.- zapytał błagalnie Zaayn, wyciągając przed siebie rękę. - Proszę.?
Pani. Wate, westchnęła ciężko, i ze zrezygnowaniem podała chłopakowi kluczyki. Zayn przytrzymał mnie , a sam, przepuścił, nauczycielkę w drzwiach. Od razu po jej wyjściu szczelnie zaklinował wyjście.
- Co ci do cholery odbiło.?- powiedział zdenerwowany, patrząc wyczekująco.
- Nic mi nie odbiło, to jest zemsta.
-Jaka znowu ....?? Za co .?
- Ach co .? czyli Zayn Malik , sławny w szkole Mistrz piłki nożnej, Może przez dwa lata, uprzykrzać życie jakiejś głupiej idiotce, a ona nie może nawet raz , pokazać mu co to znaczy, zacząć żałować.? Hm. ?
- Przestań, nie mów tak. - Zaprzeczył , drastycznie odwracając wzrok.
- Jak.? Może powiesz mi po jaką cholerę robisz to wszystko .?! - nagle , niespodziewanie wybuchłam, do moich oczu wlewały się już sporych wielkości łzy, a mój głos z każdym słowem załamywał się coraz bardziej. - Przypomnij sobie jak przez 3 lata, nie dawałeś mi żyć , pamiętasz, jak co rano mieszałeś mnie z błotem.? wiesz jak się czułam.? - Spytałam ocierając lecące mi po policzkach łzy.
- Ale to było dla twojego dobra. - powiedział, cicho, niemal nie słyszalnie.- ja starałem się robić to jak naj lżej, nawet nie wiesz jak często mam do siebie wyrzuty...
- No to po co to robisz.?!
- A pomyślałaś może kiedyś o tym, że taki ktoś jak ja mógł by się zakochać, większość dziewczyn, z którymi byłem nic dla mnie nie znaczy. One pomagały mi tylko, zapominać . Wiesz dlaczego cię męczę.? to wszystko dla twojego dobra. kiedy dostałem się do drużyny na początku roku, podsłuchałem rozmowę josh'a i większości innych graczy!. Jak co roku wybierali sobie ofiary , Jandą z nich byłaś ty. Już wcześniej wiedziałem, że oni są nie obliczalni. Mogą zrobić wszystko, i żeby cie chronić , zgłosiłem się ,do ciebie, miałem być twoim męczennikiem . Starałem się wymyślać jak naj mnie bolesne żarty, wiesz po co .?! Bo nie zniósł bym gdyby stała ci się krzywda! Bałem się o ciebie .! Tak cholernie się bałem. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak często mam po prostu chęć do ciebie podbiec, pocałować , i wykrzyczeć wszystkim do okoła, ze cie kocham ! Ale nie mogę tego zrobić , bo wiem że zostanę wyśmiany. I To nie przez innych , tylko przez najbardziej wartościową mi osobę . Przez Ciebie.!
- Ale Zayn ja...
- Nie mów nic ! - powiedział, po czym do słownie wybiegł z klasy. Nie wiedziałam co o tym myśleć, przecież nie raz mówił mi że mnie nie nawidzi . Czy on mówił prawdę .? A może po prostu chciał mnie spławić .? nie to nie dorzeczne....
Jak osłupiała stałam w środku klasy, przyglądając się , drewnianym drzwią , przez które kilka sekund temu, wybiegał zayn. Co mam zrobić.? .
xxx
Przez kilka kolejnych dni Zayn nie pojawiał się w szkole, widziałam go jedynie na próbach. Ale tam mimo moich starań, chłopak unikał rozmowy. Kiedy tylko nasze spojrzenie się krzyżowały, w jego oczach widziałm, ból. Poza tym nic mu nie wychodziło, nie mógł nawet dobrze zaśpiewać. A usprawiedliwiał się chorobą, i obiecywał że do przedstawiienia się wyleczy.
- Dobrze na dzisiaj kończymy , macie jeszcze tydzień, szczegulnie ty panie Malik, na próby, i solidne nauczenie się tekstu. jak na razie jest świetnie.- powiedziała, pani Brook's, cicho podeszłam do bruneta, stając z nim ramie w ramie, po czym nie śmiało złapałam go za ręke, nadal wpatrując się uważnie w nauczycielkę. Chłopak uniusł swoje ciemne tęczówki, z zaciekawieniem wpatrując się we mnie, po czym skierował swój wzrok, na nasze splecione palce.
- Musimy pogadać - szepnęłam, wodząc wzrokiem spuszczoną twarz bruneta. Zayn , drastycznie zbladł, puszczając powoli moją dłoń. - Nie możesz od tego uciekać.
- Nie chcem , prosze (T.I) zapomnij o tym.- powiedział, cicho przeczesując swoje czarne włosy.Do moich uszu dobiegły, słowa nauczycielki oznajmia konieć próby. Zayn, szybko zabrał swoją rękę, z mojego uścisku i podbiegł do swojej torby. Bez większego zastanowienia, opuszczając sale.
- Zayn Poczekaj. !- krzyknęłam, biegnąc za nim. Chłopak nie zwalniał, jednak ku mojemu szczęściu, na zakręcie wpadł na kilku gośći. Szybko dobiegłam , do miejsca "wypadku" i pomogłam wstać wszystkim, 3 chłopakom. Louis i Max, jak najszybciej usuneli się z korytarza,a ja pociągnęłam, Zayna za kołnież i brutalnie , przybiłam go do ściany.
- możesz mnie posłuchać .- powiedziałam groźnie patrząc na oszołomionego Malika.
- Po co żebyć mi powiedziała, że nic z nami nie będzie, nie ? może chcesz mnie wyśmiać ? Bo jak głupi musiałem ci o tym powiedzieć. ? Tak no to bardzo prosze. - powiedział zdruzgotany, patrząc na mnei swoimi , szaro-brązowymi oczami.
- Zayn - westchnęłąm, puszczając trochę luzu między moją dłonią a jego ciałem. - To nie tak. Właśnie to ty źle zareagowałeś. Bo ja ... ja chyba... To znaczy na pewno, i wiedziałam to już wcześniej ale.. No ja cię . Ko- kocham.- wykrztusiłam, niezrozumiale patrząc, nie pewnie na reakcję Malika. Chłopak rozszeżył, delikatnie usta. A jego oczy były teraz niczym dwa małe talerze. Gdzieć , między zaskoczeniem i nieświadomością, mogłam dostrzec, małe iskierki, które z sekundy na sekundę, stawały sie coraz śilniejsze. - Kocham Cie. - powturzyłam niemal bez głośnie. Brunet, powoli zbliżył swoje ręce do mojej talii, lekko przyciągając mnie do siebie, jak by nadal bał się odrzucenia. Jego malinowe usta, mimowolnie się rozszeżyły, a ciepły oddech owinął moja skórę. Miarowo pokonywaliśmy, dystans między nami. Aż nadszedł ten momęt. Nasze usta lekko pieściły się na wzajem, a języki , odgrywały walkę o dominację . Było cudownie. Był taki delikatny a zarazem stanowczy, i nie pokonany. Jednak ta wspaniała chwila został nam przerwana , przez nie ogo innego jak samego Josh'a .
- WoW. Malik, taki Mistrz obściskuje się z jakąś głupią Kujonicą. ? Tego się nie spodziewałem.- powiedział wścibsko, chłopak, przybliżając się do nas. Drastycznie zabrałam obie dłonie z szyji Zayna, odsówając się na większą odległość. - Następna zaliczona, trafiłeś Malik. - dodał łapiąc delikatnie moje biodra.Mimowolnie odskoczyłam.
- Odwal się od niej ....
-Dobrze, odkładamy karteczki.- powiedziała zadowolona z siebie nauczycielka. W całej klasie rozległ się dźwięk uderzających o ławkę długopisów. Podopieczna a zarazem ulubienica pani, przeszła się szarmancko po klasie, zabierając wszystkim, kartkówki, po czym sama spoczęła na swoim miejscu.
- A więc dzisiejszy temat brzmi "Własne... - nie dokończyłam słuchania, ponieważ o moją ławkę, obiła się biała, pognieciona kartka. Na pięcie rozejrzałam się po klasie, napotykając wzrok Malika. Chłopak ruchem ręki pogonił mnie do przeczytania, liściku. Zgodnie z jego myślami, zaczęłam powoli odwijać skrawek papieru, starając się być jak najbardziej cicho.
* Co to miało być .? *.
Bez zastanowienia spojrzałam na Malika, po czym posłałam mu niewidzialnego buziaka , specjalnie zwracając na siebie uwagę jego dziewczyny. Niska brunetka, spojrzała na mnie z oburzeniem po czym skierowała piorunujące spojrzenie Zayn'owi. tak szczerze nie wiedziałam co we mnie wstąpiło, czemu w ogóle to zrobiłam. Wiem tylko, że to będzie moja najlepsza zemsta. Jednak z pewnej racji bałam się tego, że zepsuję związek Zayn'a i Trisch. Nie chciałam tego, ale nie poddam się tak łat...
- Panno (T.N) , nie sądzi pani, że warto by było, skierować się na przerwę. Cóż nie przeszkadzasz mi ale, uwierz mam o wiele lepsze zajęcia.- wyrwała z irytowana nauczycielka, przypominając mi o dzwonku.Tak szczerze , to sama byłam zdumiona , tak szybkim przebiegiem tej lekcji. Wkońcu dopiero co pisaliśmy temat, Ale cóż.
- Ymm, tak już idę. - potrząsnęłam głową, przyciągając do siebie choć garść zdrowego rozsądku. Podniosłam się z krzesła, wpakowując swoje książki do torby, i kiedy tylko obróciłam się w stronę drzwi, zobaczyłam , przy nich lekko pod denerwowanego Mulata. Podeszłam do wyjścia, starając się zręcznie ominąć, chłopaka. Jednak on sprytnie mi to utrudniał.
- Panie Malik, ja na prawdę nie mam na to czasu , proszę nas przepuścić . - powiedziała, zirytowana nauczycielka, która przyglądała , się naszej walce, o przejście.
- Ależ , proszę pani, Czy mogła by pani, dać mi klucze od sali, ja ją zamknę i za pięć minut przyniosę, je do gabinetu.- zapytał błagalnie Zaayn, wyciągając przed siebie rękę. - Proszę.?
Pani. Wate, westchnęła ciężko, i ze zrezygnowaniem podała chłopakowi kluczyki. Zayn przytrzymał mnie , a sam, przepuścił, nauczycielkę w drzwiach. Od razu po jej wyjściu szczelnie zaklinował wyjście.
- Co ci do cholery odbiło.?- powiedział zdenerwowany, patrząc wyczekująco.
- Nic mi nie odbiło, to jest zemsta.
-Jaka znowu ....?? Za co .?
- Ach co .? czyli Zayn Malik , sławny w szkole Mistrz piłki nożnej, Może przez dwa lata, uprzykrzać życie jakiejś głupiej idiotce, a ona nie może nawet raz , pokazać mu co to znaczy, zacząć żałować.? Hm. ?
- Przestań, nie mów tak. - Zaprzeczył , drastycznie odwracając wzrok.
- Jak.? Może powiesz mi po jaką cholerę robisz to wszystko .?! - nagle , niespodziewanie wybuchłam, do moich oczu wlewały się już sporych wielkości łzy, a mój głos z każdym słowem załamywał się coraz bardziej. - Przypomnij sobie jak przez 3 lata, nie dawałeś mi żyć , pamiętasz, jak co rano mieszałeś mnie z błotem.? wiesz jak się czułam.? - Spytałam ocierając lecące mi po policzkach łzy.
- Ale to było dla twojego dobra. - powiedział, cicho, niemal nie słyszalnie.- ja starałem się robić to jak naj lżej, nawet nie wiesz jak często mam do siebie wyrzuty...
- No to po co to robisz.?!
- A pomyślałaś może kiedyś o tym, że taki ktoś jak ja mógł by się zakochać, większość dziewczyn, z którymi byłem nic dla mnie nie znaczy. One pomagały mi tylko, zapominać . Wiesz dlaczego cię męczę.? to wszystko dla twojego dobra. kiedy dostałem się do drużyny na początku roku, podsłuchałem rozmowę josh'a i większości innych graczy!. Jak co roku wybierali sobie ofiary , Jandą z nich byłaś ty. Już wcześniej wiedziałem, że oni są nie obliczalni. Mogą zrobić wszystko, i żeby cie chronić , zgłosiłem się ,do ciebie, miałem być twoim męczennikiem . Starałem się wymyślać jak naj mnie bolesne żarty, wiesz po co .?! Bo nie zniósł bym gdyby stała ci się krzywda! Bałem się o ciebie .! Tak cholernie się bałem. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak często mam po prostu chęć do ciebie podbiec, pocałować , i wykrzyczeć wszystkim do okoła, ze cie kocham ! Ale nie mogę tego zrobić , bo wiem że zostanę wyśmiany. I To nie przez innych , tylko przez najbardziej wartościową mi osobę . Przez Ciebie.!
- Ale Zayn ja...
- Nie mów nic ! - powiedział, po czym do słownie wybiegł z klasy. Nie wiedziałam co o tym myśleć, przecież nie raz mówił mi że mnie nie nawidzi . Czy on mówił prawdę .? A może po prostu chciał mnie spławić .? nie to nie dorzeczne....
Jak osłupiała stałam w środku klasy, przyglądając się , drewnianym drzwią , przez które kilka sekund temu, wybiegał zayn. Co mam zrobić.? .
xxx
Przez kilka kolejnych dni Zayn nie pojawiał się w szkole, widziałam go jedynie na próbach. Ale tam mimo moich starań, chłopak unikał rozmowy. Kiedy tylko nasze spojrzenie się krzyżowały, w jego oczach widziałm, ból. Poza tym nic mu nie wychodziło, nie mógł nawet dobrze zaśpiewać. A usprawiedliwiał się chorobą, i obiecywał że do przedstawiienia się wyleczy.
- Dobrze na dzisiaj kończymy , macie jeszcze tydzień, szczegulnie ty panie Malik, na próby, i solidne nauczenie się tekstu. jak na razie jest świetnie.- powiedziała, pani Brook's, cicho podeszłam do bruneta, stając z nim ramie w ramie, po czym nie śmiało złapałam go za ręke, nadal wpatrując się uważnie w nauczycielkę. Chłopak uniusł swoje ciemne tęczówki, z zaciekawieniem wpatrując się we mnie, po czym skierował swój wzrok, na nasze splecione palce.
- Musimy pogadać - szepnęłam, wodząc wzrokiem spuszczoną twarz bruneta. Zayn , drastycznie zbladł, puszczając powoli moją dłoń. - Nie możesz od tego uciekać.
- Nie chcem , prosze (T.I) zapomnij o tym.- powiedział, cicho przeczesując swoje czarne włosy.Do moich uszu dobiegły, słowa nauczycielki oznajmia konieć próby. Zayn, szybko zabrał swoją rękę, z mojego uścisku i podbiegł do swojej torby. Bez większego zastanowienia, opuszczając sale.
- Zayn Poczekaj. !- krzyknęłam, biegnąc za nim. Chłopak nie zwalniał, jednak ku mojemu szczęściu, na zakręcie wpadł na kilku gośći. Szybko dobiegłam , do miejsca "wypadku" i pomogłam wstać wszystkim, 3 chłopakom. Louis i Max, jak najszybciej usuneli się z korytarza,a ja pociągnęłam, Zayna za kołnież i brutalnie , przybiłam go do ściany.
- możesz mnie posłuchać .- powiedziałam groźnie patrząc na oszołomionego Malika.
- Po co żebyć mi powiedziała, że nic z nami nie będzie, nie ? może chcesz mnie wyśmiać ? Bo jak głupi musiałem ci o tym powiedzieć. ? Tak no to bardzo prosze. - powiedział zdruzgotany, patrząc na mnei swoimi , szaro-brązowymi oczami.
- Zayn - westchnęłąm, puszczając trochę luzu między moją dłonią a jego ciałem. - To nie tak. Właśnie to ty źle zareagowałeś. Bo ja ... ja chyba... To znaczy na pewno, i wiedziałam to już wcześniej ale.. No ja cię . Ko- kocham.- wykrztusiłam, niezrozumiale patrząc, nie pewnie na reakcję Malika. Chłopak rozszeżył, delikatnie usta. A jego oczy były teraz niczym dwa małe talerze. Gdzieć , między zaskoczeniem i nieświadomością, mogłam dostrzec, małe iskierki, które z sekundy na sekundę, stawały sie coraz śilniejsze. - Kocham Cie. - powturzyłam niemal bez głośnie. Brunet, powoli zbliżył swoje ręce do mojej talii, lekko przyciągając mnie do siebie, jak by nadal bał się odrzucenia. Jego malinowe usta, mimowolnie się rozszeżyły, a ciepły oddech owinął moja skórę. Miarowo pokonywaliśmy, dystans między nami. Aż nadszedł ten momęt. Nasze usta lekko pieściły się na wzajem, a języki , odgrywały walkę o dominację . Było cudownie. Był taki delikatny a zarazem stanowczy, i nie pokonany. Jednak ta wspaniała chwila został nam przerwana , przez nie ogo innego jak samego Josh'a .
- WoW. Malik, taki Mistrz obściskuje się z jakąś głupią Kujonicą. ? Tego się nie spodziewałem.- powiedział wścibsko, chłopak, przybliżając się do nas. Drastycznie zabrałam obie dłonie z szyji Zayna, odsówając się na większą odległość. - Następna zaliczona, trafiłeś Malik. - dodał łapiąc delikatnie moje biodra.Mimowolnie odskoczyłam.
- Odwal się od niej ....

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz