Larry..
Wypłynęło pewne nagranie, pewne zdjęcia ujrzały światło dzienne, fakty i dowody są niezbite...
Zacznę od początku...
1. Louis był na stacji benzynowej...
- https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc3/1016908_520635434658043_1160139719_n.jpg
- https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/1070058_520635317991388_393235634_n.jpg
- https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc3/970631_520635237991396_103802446_n.jpg
- https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc1/998875_520635231324730_1301728513_n.jpg
I jak wiemy kupił tam ulubiony film Harry'ego; "Love Actually" (ang. "To właśnie miłość).
2. Jak wiemy, Harry i Louis byli sami w tour busie. Przez cały wieczór i całą noc. Harry tweetnął cytat z piosenki, która jest w soudtracku w "Love Actually";
http://www.youtube.com/watch?v=y7gckaJV-to
Tweet Hazzy:https://twitter.com/Harry_Styles/status/359181187069116419
3. No i po tym dniu, do sieci wypłynęły te oto zdjęcia:
-Louis i jego podrapane ciało, a przypominam, że Eleanor NIE MA z chłopcami w USA:
https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/58947_632352383451064_33528431_n.jpg
-Ręka Hazzy wystająca z tour busa w tym samym czasie, kiedy Larry byli w nim SAMI:
https://pbs.twimg.com/media/BP-LiJVCAAAkCsv.jpg:large
4. Fani, którzy stali pod tour busem mówili, że słyszeli dziwne dźwięki. Otóż... Wypłynęło pewne JEDNOZNACZNE nagranie:
http://hazzabeard.tumblr.com/post/56376563914/ok-so-fans-said-they-heard-harry-and-louis
Tak, oczywiście może być ono przeróbką, ale ktoś serio potrafiłby tak idealnie udawać głosy Harry'ego i Louisa oraz to sapanie i skrzypienie łóżka? Nie sądzę. Wszystko zaczyna się ze sobą wiązać, czyż nie?
5. Na koncercie Harry nie może usiąść na tyłku i widać, jak jego twarz mówi "AŁA!"?
http://24.media.tumblr.com/0eb5dae983d672cfd87d573518a17a41/tumblr_mqfgjiqlXc1sull0eo1_250.gif
Czyli już wiemy, kto był na górze. Louis, powinieneś być nieco delikatniejszy. xD
Jak myślicie prawda czy kit ?? :3
poniedziałek, 29 lipca 2013
Liam cz. 4 :*
- Jego ? - spytał, nie pewnie odrywając moją rękę od twarzy.
- Nie wiem , chyba boje się mu powiedzieć ...
- Ale czego, o czym .? nie rozumiem . - chłopak pokręcił głową, z oburzeniem i ponownie umieścił swój wzrok na mojej twarzy.
- Jaa. Ja go ... chyba nie kocham . - za jąkałam się a mój głos ściszył się przy ostatnich słowach.- Może w ogóle go nie kochałam.
- On na ciebie nie zasługuje.
- Jak nie on to kto .? - zapytałam podnosząc załzawione oczy. Zayn podniósł swoją rękę i chwycił nią mój podbródek . Delikatnie pochylił się nad moja twarzą, a jego ciepły oddech oplutł moją szyje.
- jedyna osoba która cię na prawdę kocha, to .. - nie zdążył dokończyć, ponieważ w tej samej chwili do pokoju wbiegł Liam .
- Co tu się dzieje (T.I ) ?
- Myy .. to znaczy zayn i ja ..
- gadamy . - dokończył za mnie, brązowooki. - tak po prostu .
- Nie wydaje mi się , coś się tu działo .- stwierdził liam patrząc to na mnie to na bruneta. - prze szkodziłem tak .?!
- Liam , spokojnie. My rozmawialiśmy.. wiesz że jesteśmy przyjaciółmi. Czasem...
- (T.I) nie kłam mu ! - usłyszałam nie spokojny głos Zayna
- To znaczy przy czym ma nie kłamać?
- Liam ja.. ja nie chce z toba być . To nie dlatego że cie nie kocham ... ja .. ja po prostu ..nie wiem .
- To teraz ty liam, powiedz jej .. no dawaj wyznaj jej prawdę. ! - donośnie odbił się dźwięk głosu bruneta.
- (T.I ) Ja chciałem .. chciałem wzbudzić w Dan zazdrość ..
- czyli mnie wykorzystałeś .? tak po prostu .? - spytałam ze łzami w oczach . Zrobiłam niespokojny krok w tył i już chwile po tem poczułam rękę maluta na swojej dłoni. - Zostaw mnie ! Ty o tym wiedziałeś ! Nie mówiłeś ! nie Nawidze was ! - zaczęłam krzyczeć i natychmiast wybiegłam z pokoju. Tuż za sobą usłyszałam, krzyki obu chłopaków, którzy usilnie próbowali mnie zatrzymać . Przebiegłam długi korytarz i potykając się o schodki zbiegłam do Holu . Widziałam zdziwiony wzrok , Niall'a ,kiedy patrzył jak zakładam swoje białe trampki. Wybiegłam z domu i pokierowałam się w stronę pobliskiego parku. Przebiegałam wąskimi uliczkami i kiedy poczułam że brak mi już tchu , opadłam na jedną z ławek ustawionych na środku , trawy.
Podkuliłam nogi siadając skulona na ciemnych, drewnianych belkach. Po moich policzkach swobodnie spływały łzy , a ciało delikatnie trzęsło się przez nadmiar emocji . Jak oni mogli mi to zrobić .? zwyczajnie się mną bawili . I To tylee.. Po chwili na moich plecach poczułam zimne krople deszczu. Podniosłam Głowę , obserwując kapiący deszcz, oraz przebiegających uliczkami ludzi, wyglądali jak by się bali deszczu, wychodzili bramą , ledwie się w tej bramie mieszcząc , jednocześnie przeskakując kałuże na swojej drodze. A ja .? nawet nie pomyślałam o tym żeby w jakiś sposób się schować . Cieszyłam się, że przez deszcz nie będzie widać moich łez.
- Nie uciekasz .? - usłyszałam ciepły, męski głos, który jak znikąd pojawił się tuż obok. Przeniosłam wzrok na chłopaka który staną tuż na de mną , tym samym zasłaniając mnie swoim czarnym parasolem . miał na sobie zwyczajną bluzę , opinającą się na jego mięśniach , oraz czarne spodnie, których nogawki były juz całkowicie przemoczone.
- Nie mam dokąd..- od powiedziałam bez emocjonalnie , wciągając nosem cieknący z mojego nasa płyn. - Idz do domu , nie moknij .
- Nie moknę, ale o tobie bym tego nie powiedział . - odparł jak gdyby nigdy nic siadając przy, mnie. - co się stało .?
- nie chcę się zwierzać komuś, kogo nie znam , przypadkowemu przychodniowi i jeszcze zmuszając go do moknięcia i marznięcia na deszczu.
- Może nie jestem przypadkowy .? - uśmiechnął się promiennie chłopak . - a jeśli wolisz możemy iść do mnie .? ...
PROŚBA !!
jak byście mogli to pomóżcie mi , bo muszę wybrać z kim będzie bohaterka . Macie do wybrania Zayna ! Liama ! I PRZECHODNIA !
Właśnie zdecydowałam że to może byc coś fajnego z tym przechodniem, bo może on się okaże kimś fajnym ^^ Hmm .? Jak myślicie ! ?
- Nie wiem , chyba boje się mu powiedzieć ...
- Ale czego, o czym .? nie rozumiem . - chłopak pokręcił głową, z oburzeniem i ponownie umieścił swój wzrok na mojej twarzy.
- Jaa. Ja go ... chyba nie kocham . - za jąkałam się a mój głos ściszył się przy ostatnich słowach.- Może w ogóle go nie kochałam.
- On na ciebie nie zasługuje.
- Jak nie on to kto .? - zapytałam podnosząc załzawione oczy. Zayn podniósł swoją rękę i chwycił nią mój podbródek . Delikatnie pochylił się nad moja twarzą, a jego ciepły oddech oplutł moją szyje.
- jedyna osoba która cię na prawdę kocha, to .. - nie zdążył dokończyć, ponieważ w tej samej chwili do pokoju wbiegł Liam .
- Co tu się dzieje (T.I ) ?
- Myy .. to znaczy zayn i ja ..
- gadamy . - dokończył za mnie, brązowooki. - tak po prostu .
- Nie wydaje mi się , coś się tu działo .- stwierdził liam patrząc to na mnie to na bruneta. - prze szkodziłem tak .?!
- Liam , spokojnie. My rozmawialiśmy.. wiesz że jesteśmy przyjaciółmi. Czasem...
- (T.I) nie kłam mu ! - usłyszałam nie spokojny głos Zayna
- To znaczy przy czym ma nie kłamać?
- Liam ja.. ja nie chce z toba być . To nie dlatego że cie nie kocham ... ja .. ja po prostu ..nie wiem .
- To teraz ty liam, powiedz jej .. no dawaj wyznaj jej prawdę. ! - donośnie odbił się dźwięk głosu bruneta.
- (T.I ) Ja chciałem .. chciałem wzbudzić w Dan zazdrość ..
- czyli mnie wykorzystałeś .? tak po prostu .? - spytałam ze łzami w oczach . Zrobiłam niespokojny krok w tył i już chwile po tem poczułam rękę maluta na swojej dłoni. - Zostaw mnie ! Ty o tym wiedziałeś ! Nie mówiłeś ! nie Nawidze was ! - zaczęłam krzyczeć i natychmiast wybiegłam z pokoju. Tuż za sobą usłyszałam, krzyki obu chłopaków, którzy usilnie próbowali mnie zatrzymać . Przebiegłam długi korytarz i potykając się o schodki zbiegłam do Holu . Widziałam zdziwiony wzrok , Niall'a ,kiedy patrzył jak zakładam swoje białe trampki. Wybiegłam z domu i pokierowałam się w stronę pobliskiego parku. Przebiegałam wąskimi uliczkami i kiedy poczułam że brak mi już tchu , opadłam na jedną z ławek ustawionych na środku , trawy.
Podkuliłam nogi siadając skulona na ciemnych, drewnianych belkach. Po moich policzkach swobodnie spływały łzy , a ciało delikatnie trzęsło się przez nadmiar emocji . Jak oni mogli mi to zrobić .? zwyczajnie się mną bawili . I To tylee.. Po chwili na moich plecach poczułam zimne krople deszczu. Podniosłam Głowę , obserwując kapiący deszcz, oraz przebiegających uliczkami ludzi, wyglądali jak by się bali deszczu, wychodzili bramą , ledwie się w tej bramie mieszcząc , jednocześnie przeskakując kałuże na swojej drodze. A ja .? nawet nie pomyślałam o tym żeby w jakiś sposób się schować . Cieszyłam się, że przez deszcz nie będzie widać moich łez.
- Nie uciekasz .? - usłyszałam ciepły, męski głos, który jak znikąd pojawił się tuż obok. Przeniosłam wzrok na chłopaka który staną tuż na de mną , tym samym zasłaniając mnie swoim czarnym parasolem . miał na sobie zwyczajną bluzę , opinającą się na jego mięśniach , oraz czarne spodnie, których nogawki były juz całkowicie przemoczone.
- Nie mam dokąd..- od powiedziałam bez emocjonalnie , wciągając nosem cieknący z mojego nasa płyn. - Idz do domu , nie moknij .
- Nie moknę, ale o tobie bym tego nie powiedział . - odparł jak gdyby nigdy nic siadając przy, mnie. - co się stało .?
- nie chcę się zwierzać komuś, kogo nie znam , przypadkowemu przychodniowi i jeszcze zmuszając go do moknięcia i marznięcia na deszczu.
- Może nie jestem przypadkowy .? - uśmiechnął się promiennie chłopak . - a jeśli wolisz możemy iść do mnie .? ...
PROŚBA !!
jak byście mogli to pomóżcie mi , bo muszę wybrać z kim będzie bohaterka . Macie do wybrania Zayna ! Liama ! I PRZECHODNIA !
Właśnie zdecydowałam że to może byc coś fajnego z tym przechodniem, bo może on się okaże kimś fajnym ^^ Hmm .? Jak myślicie ! ?
piątek, 19 lipca 2013
Liam cz. 3 :*
- Jak mogłaś . ?- usłyszałam zza drugiej strony drzwi, ten melodyjny głos , który aktualnie tłumił w sobie wiele bólu.- Wiem że ty nie powinnaś nic dla mnie znaczyć , ale tak nie jest. Znaczysz dla mnie wiele więcej niż sobie wyobrażasz .
- zayn ja... ja po prostu tyle na niego czekałam. Musiałam się zgodzić ... kocham go . - powiedziałam załamującym się głosem, i z wielkim bólem otarłam łzy nieświadomie spływające po moich policzkach . Nie dostałam odpowiedzi , ale mimo tego wiedziałam że nadal tam siedzi, czułam napierający na mnie ciężar, który przenikał przez drzwi. Wsłuchiwałam się, w jego płytkie oddechy z dziwnym uczuciem . Wydawało mi się jak by płakał. Może nie dosłownie ale jego głos, drżał za każdym razem gdy wydobył z siebie choć by najmniejszy dźwięk.
- kochanie ! - usłyszałam głośny krzyk, Liama. Delikatnie wzdrygnęłam się , co musiał poczuć również Zayn , ponieważ automatycznie uderzył ręką w drzwi.
- idz do niego - wyszeptał brązowooki, ledwo słyszalnym głosem.
- nie chcem - od powiedziałam szybko, rozglądając się nerwowo po korytarzu. - Wpuść mnie .
- Po co .? - spytał chłopak z prawie nie dosłyszalnym strachem, lekko przekręcając klucz w zamku.
- Nie ważne szybko ! - powiedziałam głośniej , szybko podniosłam się z podłogi i łapiąc za klamkę pchnęłam drzwi w stronę pokoju , z pośpiechem wchodząc do środka. Ze zdenerwowaniem oparłam się o białą framugę, i westchnęłam z wielkim bulem .
- Cz.. czemu tam nie poszłaś .? - nieśmiało zapytał brązowooki, ze strachem dotykając lekko mojego ramienia. Kiedy poczułam ciepłą rękę chłopaka, bezwładnie się wzdrygnęłam. Powoli przeniosłam prawą rękę na jego dłoń. Zayn uspakajająco splótł ze sobą nasze palce i delikatnie pocierał swoim kciukiem moją ręke.
- Nie wiem.. nie wiem. - wybełkotałam cicho - nie wiem co się dzieje. zawsze chciałam z nim być .
- a teraz , z nim jesteś i spełniły się twoje marze... - nie chcąc żeby dokończył zdanie , szybo obróciłam się w jego stronę, i lekko przytknęłam mu dłoń do ust.
- właśnie nie , to było moje marzenie, ale nie czuje się z nim zadowolona. Już nie czuje się szczęśliwa kiedy on na mnie patrzy . Boje się ...
- Jego ? - spytał, nie pewnie odrywając moją rękę od twarzy.
- Nie wiem , chyba boje się mu powiedzieć ....
- zayn ja... ja po prostu tyle na niego czekałam. Musiałam się zgodzić ... kocham go . - powiedziałam załamującym się głosem, i z wielkim bólem otarłam łzy nieświadomie spływające po moich policzkach . Nie dostałam odpowiedzi , ale mimo tego wiedziałam że nadal tam siedzi, czułam napierający na mnie ciężar, który przenikał przez drzwi. Wsłuchiwałam się, w jego płytkie oddechy z dziwnym uczuciem . Wydawało mi się jak by płakał. Może nie dosłownie ale jego głos, drżał za każdym razem gdy wydobył z siebie choć by najmniejszy dźwięk.
- kochanie ! - usłyszałam głośny krzyk, Liama. Delikatnie wzdrygnęłam się , co musiał poczuć również Zayn , ponieważ automatycznie uderzył ręką w drzwi.
- idz do niego - wyszeptał brązowooki, ledwo słyszalnym głosem.
- nie chcem - od powiedziałam szybko, rozglądając się nerwowo po korytarzu. - Wpuść mnie .
- Po co .? - spytał chłopak z prawie nie dosłyszalnym strachem, lekko przekręcając klucz w zamku.
- Nie ważne szybko ! - powiedziałam głośniej , szybko podniosłam się z podłogi i łapiąc za klamkę pchnęłam drzwi w stronę pokoju , z pośpiechem wchodząc do środka. Ze zdenerwowaniem oparłam się o białą framugę, i westchnęłam z wielkim bulem .
- Cz.. czemu tam nie poszłaś .? - nieśmiało zapytał brązowooki, ze strachem dotykając lekko mojego ramienia. Kiedy poczułam ciepłą rękę chłopaka, bezwładnie się wzdrygnęłam. Powoli przeniosłam prawą rękę na jego dłoń. Zayn uspakajająco splótł ze sobą nasze palce i delikatnie pocierał swoim kciukiem moją ręke.
- Nie wiem.. nie wiem. - wybełkotałam cicho - nie wiem co się dzieje. zawsze chciałam z nim być .
- a teraz , z nim jesteś i spełniły się twoje marze... - nie chcąc żeby dokończył zdanie , szybo obróciłam się w jego stronę, i lekko przytknęłam mu dłoń do ust.
- właśnie nie , to było moje marzenie, ale nie czuje się z nim zadowolona. Już nie czuje się szczęśliwa kiedy on na mnie patrzy . Boje się ...
- Jego ? - spytał, nie pewnie odrywając moją rękę od twarzy.
- Nie wiem , chyba boje się mu powiedzieć ....
środa, 17 lipca 2013
Tweety :3
Tweet Louisa :
Dzisiaj wróciliśmy z trasy na prawdę późno.. Byłem strasznie zmęczony, a kiedy weszłem do domu na kanapie leżał jedyny powód dla którego żyje. ( T.I ) . Przed sobą miała , rozłożonego laptopa na którego pulpicie, widniały nasze wspólne zdjęcia. Kiedy podeszłem do niej i chciałem przenieść ją na łóżko , dziewczyna za protestowała wtulając się w kocyk, który był rozłożony podczas naszej pierwszej randki .. To było niesamowite .. Kocham cie ,skarbie Xx Louis x
Kocham takie coś więc przekazuje wam - moi młodzi parafianie - moją ulubioną "lekturę" . Pewnie nie jedna z nas chciała by takie dostać xD I życzę wam tego !! :3
Dzisiaj wróciliśmy z trasy na prawdę późno.. Byłem strasznie zmęczony, a kiedy weszłem do domu na kanapie leżał jedyny powód dla którego żyje. ( T.I ) . Przed sobą miała , rozłożonego laptopa na którego pulpicie, widniały nasze wspólne zdjęcia. Kiedy podeszłem do niej i chciałem przenieść ją na łóżko , dziewczyna za protestowała wtulając się w kocyk, który był rozłożony podczas naszej pierwszej randki .. To było niesamowite .. Kocham cie ,skarbie Xx Louis x
Kocham takie coś więc przekazuje wam - moi młodzi parafianie - moją ulubioną "lekturę" . Pewnie nie jedna z nas chciała by takie dostać xD I życzę wam tego !! :3
Mój Narkotyk !
Od niedawna, czytam pewnego bloga, na którym jest opisana historia Harrego Stylesa. Dziewczyna która stworzyła tą stronę postanowiła tłumaczyć , na prawdę dobre opowiadanie.
Do czego zmierzam ...chciałabym polecić wam świetnego bloga z całym Opowiadaniem !
-
http://dark-fanfiction.blogspot.com/search/label/Rozdzia%C5%82%2001
- Miłego czytania ! :*
Do czego zmierzam ...chciałabym polecić wam świetnego bloga z całym Opowiadaniem !
-
http://dark-fanfiction.blogspot.com/search/label/Rozdzia%C5%82%2001
- Miłego czytania ! :*
Louis . . ! :D
-Gotowy !? - usłyszałem gardłowy krzyk Niall'a , który już od kilku minut stał na podjeździe, gotowy do wyruszenia w drogę.
- Nie ! nie mogę zawiązać ! - opowiedziałem mu na co , blondyn zareagował głośnym śmiechem . Nerwowo stanąłem przed lustrem, ponownie łapiąc za cienki materiał krawatu. Naciągnąłem go delikatnie prostując oba końce. Przewinąłem kilka razy miękką tkaninę i ze staraniem, obwiązałem wokół swojej szyji. Jeszcze raz przejrzałem się w swoim odbiciu, poprawiając nie sworne włosy.
- cholera Louis ! - Ponownie zajrzałem przez okno swojego pokoju, ze spokojem patrząc na blondyna.
- Idę - odparłem z uśmiechem , i w pośpiechu zakładając buty, zeszłem na dół, z zadowoloną miną, stając na przeciwko nie spokojnej twarzy chłopaka. Niall, przewrócił teatralnie oczami, poprawiając kołnierz mojej koszuli. Kiedy idealnie ułożył biały materiał, przeszedł , przez maskę samochodu , i otwierając szeroko drzwi , wślizgnął się do środka Dokładnie powtórzyłem jego ruchy , wygodnie rozkładając się na fotelu, obłożonym czarna skórą. Horan zręcznie zamknął za sobą drzwi, po czym szybkim ruchem włożył srebrne kluczyki do stacyjki. Ruszyliśmy. Widziałem jak chłopak nie spokojnie, zaciska ramie kierownicy , przez co jego kostki mocno zbielały.
- Spokojnie Nialler. - powiedziałem. Na moje słowa chłopak przeniósł swój , niespokojny wzrok na mnie , żeby po chwili znów umieścić go na przedniej szybie.- Spokojnie , to tylko spotkanie z rodziną Josh'a.
- Tylko z rodziną .? - spytał nie ukrywając swojego zdziwienia. - Mamy poznać ( T.I ) . Czyli jak byś nie był po informowany , przyszłą żonę , naszego najlepszego przyjaciela.
- rzeczywiście , wtopa. - zaśmiałem się . To prawda za 30 minut, mieliśmy poznać przyszłą żonę , josh'a. Wiele nam o niej opowiadał. Wydaje się być miła, ale i tak nie obyło się bez pogadanki Devin'a o tym jak mamy się przy niej zachowywać . Bał się że , się nas prze starszy .? Przecież to że 2 ostatnie dziewczyny były dla nas na prawdę dobra zabawą , to nie znaczy że z tą będzie tak samo . No bo przecież kto nie śmiał by się , gdyby na jego oczach dziewczyna przykleiła się do krzesła, lub znalazła w swoich ubraniach pająka. Jeśli nie umie się bawić to nie pasuje , do naszego Josh'unia.
- Louis , słuchasz mnie .? - usłyszałem sfrustrowany głos, Nialla, po czym przed moimi oczami zobaczyłem długie palce chłopaka. Lekko potrząsnąłem głową, próbując ocknąć się z zamyślenia.
- yy.. Tak .
- Więc o czym mówiłem . ? - zapytał z ciekawością wpatrując się w moją nie zdecydowaną minę. Nie od powiedziałem , co spotkało się ze śmiechem chłopaka. - No właśnie . Mówiłem że już jesteśmy na miejscu. - Desperacko rozejrzałem się po okolicy i... żeczywiście to już tutaj . Pociągnełem delikatnie za uchwyt w drzwiach odpychając je od siebie , i tym samym robiąc nie zdecydowany krok w przód. Lekko zachwiałem się wychodząc z auta, i żeby całkiem nie upaść podparłem się o maskę samochodu .
- Boisz sie .? - zapytał Horan , podchodząc do mnie .
- Pfff. ja .? - od powiedziałem pogardliwie, robiąc kilka kroków w stronę , białego budynku. Oczywiście że sie boje , nie widziałem się z joshem 2 lata , a on nagle zawiadamia mnie że mam się pojawić na jego ślubie. Może nie bałem się samego Josh'a może bardziej obawiałem sie ( T.I ) . Przekroczyłem próg drogiej restauracji i razem z Horanem , przemierzyłem sale w poszukiwaniu rodziny Devine'a . ( nie wiem jak mam to napisać więc nie zwracać uwagi na to :p ) . Kiedy napotkałem wzrokiem wielki stół ładnie obłożony białym obrusem , wiedziałem że to nasze miejsce. Lekko klepnąłem ręke Blondyna , wskazując palcem na zastawe. Posłaliśmy sobie , porozumiewawcze spojrzenie, które minimalnie dodało mi otuchy, i pewnym krokiem ruszyliśmy w stronę krzeseł.
- Liam , Louis ! - usłyszałem radosny piskliwy głos dobiegający z drugiego końca sali . Jak na zawołanie - dosłownie na zawołanie- obróciłem się w stronę, dobiegającego do mnie krzyku....
A więc całkowicie mi się nie udało, ale nie potrafię się skupić leżąc i litując się nad ta nogą . Mam nadzieje że Next będzie lepszy :P
- Nie ! nie mogę zawiązać ! - opowiedziałem mu na co , blondyn zareagował głośnym śmiechem . Nerwowo stanąłem przed lustrem, ponownie łapiąc za cienki materiał krawatu. Naciągnąłem go delikatnie prostując oba końce. Przewinąłem kilka razy miękką tkaninę i ze staraniem, obwiązałem wokół swojej szyji. Jeszcze raz przejrzałem się w swoim odbiciu, poprawiając nie sworne włosy.
- cholera Louis ! - Ponownie zajrzałem przez okno swojego pokoju, ze spokojem patrząc na blondyna.
- Idę - odparłem z uśmiechem , i w pośpiechu zakładając buty, zeszłem na dół, z zadowoloną miną, stając na przeciwko nie spokojnej twarzy chłopaka. Niall, przewrócił teatralnie oczami, poprawiając kołnierz mojej koszuli. Kiedy idealnie ułożył biały materiał, przeszedł , przez maskę samochodu , i otwierając szeroko drzwi , wślizgnął się do środka Dokładnie powtórzyłem jego ruchy , wygodnie rozkładając się na fotelu, obłożonym czarna skórą. Horan zręcznie zamknął za sobą drzwi, po czym szybkim ruchem włożył srebrne kluczyki do stacyjki. Ruszyliśmy. Widziałem jak chłopak nie spokojnie, zaciska ramie kierownicy , przez co jego kostki mocno zbielały.
- Spokojnie Nialler. - powiedziałem. Na moje słowa chłopak przeniósł swój , niespokojny wzrok na mnie , żeby po chwili znów umieścić go na przedniej szybie.- Spokojnie , to tylko spotkanie z rodziną Josh'a.
- Tylko z rodziną .? - spytał nie ukrywając swojego zdziwienia. - Mamy poznać ( T.I ) . Czyli jak byś nie był po informowany , przyszłą żonę , naszego najlepszego przyjaciela.
- rzeczywiście , wtopa. - zaśmiałem się . To prawda za 30 minut, mieliśmy poznać przyszłą żonę , josh'a. Wiele nam o niej opowiadał. Wydaje się być miła, ale i tak nie obyło się bez pogadanki Devin'a o tym jak mamy się przy niej zachowywać . Bał się że , się nas prze starszy .? Przecież to że 2 ostatnie dziewczyny były dla nas na prawdę dobra zabawą , to nie znaczy że z tą będzie tak samo . No bo przecież kto nie śmiał by się , gdyby na jego oczach dziewczyna przykleiła się do krzesła, lub znalazła w swoich ubraniach pająka. Jeśli nie umie się bawić to nie pasuje , do naszego Josh'unia.
- Louis , słuchasz mnie .? - usłyszałem sfrustrowany głos, Nialla, po czym przed moimi oczami zobaczyłem długie palce chłopaka. Lekko potrząsnąłem głową, próbując ocknąć się z zamyślenia.
- yy.. Tak .
- Więc o czym mówiłem . ? - zapytał z ciekawością wpatrując się w moją nie zdecydowaną minę. Nie od powiedziałem , co spotkało się ze śmiechem chłopaka. - No właśnie . Mówiłem że już jesteśmy na miejscu. - Desperacko rozejrzałem się po okolicy i... żeczywiście to już tutaj . Pociągnełem delikatnie za uchwyt w drzwiach odpychając je od siebie , i tym samym robiąc nie zdecydowany krok w przód. Lekko zachwiałem się wychodząc z auta, i żeby całkiem nie upaść podparłem się o maskę samochodu .
- Boisz sie .? - zapytał Horan , podchodząc do mnie .
- Pfff. ja .? - od powiedziałem pogardliwie, robiąc kilka kroków w stronę , białego budynku. Oczywiście że sie boje , nie widziałem się z joshem 2 lata , a on nagle zawiadamia mnie że mam się pojawić na jego ślubie. Może nie bałem się samego Josh'a może bardziej obawiałem sie ( T.I ) . Przekroczyłem próg drogiej restauracji i razem z Horanem , przemierzyłem sale w poszukiwaniu rodziny Devine'a . ( nie wiem jak mam to napisać więc nie zwracać uwagi na to :p ) . Kiedy napotkałem wzrokiem wielki stół ładnie obłożony białym obrusem , wiedziałem że to nasze miejsce. Lekko klepnąłem ręke Blondyna , wskazując palcem na zastawe. Posłaliśmy sobie , porozumiewawcze spojrzenie, które minimalnie dodało mi otuchy, i pewnym krokiem ruszyliśmy w stronę krzeseł.
- Liam , Louis ! - usłyszałem radosny piskliwy głos dobiegający z drugiego końca sali . Jak na zawołanie - dosłownie na zawołanie- obróciłem się w stronę, dobiegającego do mnie krzyku....
A więc całkowicie mi się nie udało, ale nie potrafię się skupić leżąc i litując się nad ta nogą . Mam nadzieje że Next będzie lepszy :P
wtorek, 16 lipca 2013
Niall Horan :D .
-Niall ten biznes jest specjalnie
dla ciebie, jeden przekręt i jesteśmy ustawieni do końca życia. Tu masz
potrzebne materiały, chyba nie muszę ci tłumaczyć co masz z tym zrobić. Akcja
wymaga czasu, ale jest pewna. Mam nadzieję, że obędzie się bez ofiar. Ile czasu
potrzebujesz?
-Miesiąc
-Tylko?
-Tak, jaka kasa wchodzi w grę?
-Miliony funtów.
-Jaki podział?
-Jak zawsze jesteś konkretny Horan, zawsze to w tobie lubiłam i tę twoją pracowitość, przykładanie się do powierzonego zadania.
-A ty nadal jesteś chciwą suką, ile dla mnie?
-20%
-Chyba śnisz, 60 procent albo tego nie robię. Na razie nie potrzebuję kasy, ostatnia akcja ustawiła mnie na kilka lat.
-Horan kilka miesięcy zbierałam te materiały.
-60% albo wychodzę?
-50%
-Miło się z tobą gadało, nara.
-Kurwa dobra! Bierz papiery i spierdalaj masz dwa miesiące, nie spierdol tego.
-Interesy z tobą to przyjemność Victorio.
-Miesiąc
-Tylko?
-Tak, jaka kasa wchodzi w grę?
-Miliony funtów.
-Jaki podział?
-Jak zawsze jesteś konkretny Horan, zawsze to w tobie lubiłam i tę twoją pracowitość, przykładanie się do powierzonego zadania.
-A ty nadal jesteś chciwą suką, ile dla mnie?
-20%
-Chyba śnisz, 60 procent albo tego nie robię. Na razie nie potrzebuję kasy, ostatnia akcja ustawiła mnie na kilka lat.
-Horan kilka miesięcy zbierałam te materiały.
-60% albo wychodzę?
-50%
-Miło się z tobą gadało, nara.
-Kurwa dobra! Bierz papiery i spierdalaj masz dwa miesiące, nie spierdol tego.
-Interesy z tobą to przyjemność Victorio.
Kim jestem?
Dobre pytanie. Nazywam się niall Horan. Co robię? Ktoś mógłby powiedzieć, że
napadam na banki. Osobiście wolę określenie, że zabieram bogatym. Nie jestem
jakimś małym chłystkiem, moje akcje są długo planowane i bardzo dochodowe. Nie
jestem jednym z tych, którzy wpadają do banku z pistoletem i krzyczą na
bezbronne kasjerki, z tego nie ma porządnej kasy a tylko duże ryzyko. Co w
takim razie robię? Dowiecie się czytając historię tego niesamowitego napadu.
Będę tu pisał co dokładnie się dzieje a wy pierwsi dowiecie się o tym, że
jestem już milionerem, ba może nawet miliarderem.
Dziś
zaczynam nowe zlecenie dokładne oględziny tego co przygotowała moja szefowa, choć
szefowa to złe określenie. Vicky to dziewczyna od czystej roboty, załatwia plany
banków, informacje o pracownikach, terminy odbioru kasy i takie tam.
Teoretycznie mógłbym robić to sam ale po co, skoro mogę zająć się tym co
naprawdę kocham, czyli zdobywaniem kasy. Rzuciłem okiem na życiorysy
pracowników. Kasjerki hmm nawet niezłe, ale muszę uderzyć wyżej. Dyrektor do
spraw personalnych Louis Tomlinson. Niezła dupeczka, młody i dobrze ustawiony.
A to kto? O kurwa! Dyrektorka do spraw klientów korporacyjnych. Jezu drogi, co za cud, choć to z pewnością nie moja liga brałbym ją nie pytając o zdanie.
Wspominałem już, że jestem biseksualny? Nie? Och przepraszam, umknęło mi.
-O kurwa!! Vicky się postarała o dokładne informacje. Cholera będzie moja i dzięki niej będę bogaczem. Co z tego, że jest w związku z niejakim Josh’em Devine’m, to nie jest dla mnie problem, prawda?
-(T.I) (T.N) uważaj jutro zjawię się w twoim biurze z drogimi meblami, i sprawię, że zapomnisz co tam robiłaś.
-O kurwa!! Vicky się postarała o dokładne informacje. Cholera będzie moja i dzięki niej będę bogaczem. Co z tego, że jest w związku z niejakim Josh’em Devine’m, to nie jest dla mnie problem, prawda?
-(T.I) (T.N) uważaj jutro zjawię się w twoim biurze z drogimi meblami, i sprawię, że zapomnisz co tam robiłaś.
Żeby się do
niego dostać z pewnością trzeba mieć sporo kasy, ale w obecnej chwili to żaden
problem.
Ostatnia
akcja ustawiła mnie solidnie, jeden telefon do banku i zaczynamy zabawę.
-Dzień dobry
nazywam się Niall Horan chciałbym umówić się na spotkanie z panią (T.I) (T.N)
-Obawiam się, że to nie możliwe, pani dyrektor przyjmuje tylko klientów korporacyjnych.
-A pani po moim głosie wnioskuje, że nie mam własnej firmy i wcale nie mam do zainwestowania 5 milionów? Długo pani tu pracuje? Chyba stanowczo za długo.
-Przepraszam pana najmocniej, nie chciałam pana urazić, chciałby się pan umówić na dzisiaj?
-Tak
-Godzina 16 odpowiada panu?
-Tak, będę na pewno.
-Obawiam się, że to nie możliwe, pani dyrektor przyjmuje tylko klientów korporacyjnych.
-A pani po moim głosie wnioskuje, że nie mam własnej firmy i wcale nie mam do zainwestowania 5 milionów? Długo pani tu pracuje? Chyba stanowczo za długo.
-Przepraszam pana najmocniej, nie chciałam pana urazić, chciałby się pan umówić na dzisiaj?
-Tak
-Godzina 16 odpowiada panu?
-Tak, będę na pewno.
Szykując się
do wyjścia postanowiłem postawić na elegancję. Czarne rurki, i t-shirt tego
samego koloru idealnie przylegający do ciała, w końcu muszę zrobić na niej dobre
wrażenie. Playboy czy Burberry? Stanowczo Burberry ich zapach zawsze wydawał mi
się bardziej męski. Przed bankiem zjawiłem się nieco przed czasem, przecież
milioner powinien być punktualny, a nie spóźnialski. Pewnym krokiem wszedłem do
gmachu, ciekawe czy kobieta w recepcji to ta sama, która chciała mnie spławić
przez telefon?
-Dzień dobry Panu, w czym mogę pomóc?
-Chce mi pani pomóc? Trzeba mi wymienić rolety w sypialni i naprawić pralkę, jest pani zainteresowana?
Kobieta spojrzała na mnie jak na człowieka z innej planety, boże czy ona musi być aż tak tempa?
-Spokojnie tylko żartowałem, jestem umówiony z panią (T.N) , nazywam się Niall Horan .
-Pani dyrektor już na pana czeka, chce się pan czegoś napić?
-Nie dziękuję.
-Pokój 400, na końcu korytarza.
-Dziękuję.
-Dzień dobry Panu, w czym mogę pomóc?
-Chce mi pani pomóc? Trzeba mi wymienić rolety w sypialni i naprawić pralkę, jest pani zainteresowana?
Kobieta spojrzała na mnie jak na człowieka z innej planety, boże czy ona musi być aż tak tempa?
-Spokojnie tylko żartowałem, jestem umówiony z panią (T.N) , nazywam się Niall Horan .
-Pani dyrektor już na pana czeka, chce się pan czegoś napić?
-Nie dziękuję.
-Pokój 400, na końcu korytarza.
-Dziękuję.
Stojąc przed
drzwiami zrobiłem kilka głębszych wdechów by uspokoić oddech. Teraz czeka mnie
ważny element planu, pierwsze wrażenie, to od niego zależy czy reszta pójdzie
zgodnie z planem.
Zapukałem do drzwi i po usłyszeniu zaproszenia pewnym krokiem wszedłem do środka.
Zapukałem do drzwi i po usłyszeniu zaproszenia pewnym krokiem wszedłem do środka.
-Witam, (T.I) (T.N) dyrektorka do spraw klientów
korporacyjnych.
O cholera ta dziewczyna na żywo wygląda jak ciastko czekoladowe, gotowe do schrupania. Tylko resztki mojej silnej woli powstrzymują mnie, żeby się na nią nie rzucić. Chcę. ją. W łóżku. Teraz. Albo lepiej na tym mahoniowym biurku.
-Niall Horan. –Przedstawiam się starając się zachować spokój
-Co pana do mnie sprowadza?
-Mam do zainwestowania sporą sumę pieniędzy, chodzi o przeprowadzenie kalkulacji na kwocie 5 milionów funtów.
-Widzę, że faktycznie sporą sumą pan dysponuje, pozwolę sobie sprawdzić jak to u nas wygląda. Jaki okres pana interesuje.
-Trzy miesiące.
-Tylko tyle? Od lokat powyżej sześciu miesięcy mamy dodatkowy jeden procent, i szerszy wachlarz wyboru.
-Wszystko zależy od tego jak się dogadamy, i co mi pani zaproponuje.
-Proszę spojrzeć na ekran, ta symulacja jest zrobiona na 8 miesięcy, zielona linia to pana zarobek już z podatkami, jako bank zajmujemy się odprowadzaniem ich za klientów.
-Wolałbym jednak na trzy miesiące.
-Już zmieniam. Przepraszam, że zapytam ale to będzie tylko pańska inwestycja czy może, któregoś z rodziców? Sam pan rozumie wygląda pan bardzo młodo, a to spora ilość pieniędzy.
-Inwestuję sam, ale pani też należy do grona młodych w tej firmie, i nikt nie pyta pani o wiek.
-Oczywiście, nie chciałam pana urazić.
-Spokojnie, nic się nie stało. -Po prostu jestem drażliwy kiedy mi staje, a ja nic nie mogę z tym fantem zrobić. Na szczęście tych słów moje usta nie wypowiedziały…
O cholera ta dziewczyna na żywo wygląda jak ciastko czekoladowe, gotowe do schrupania. Tylko resztki mojej silnej woli powstrzymują mnie, żeby się na nią nie rzucić. Chcę. ją. W łóżku. Teraz. Albo lepiej na tym mahoniowym biurku.
-Niall Horan. –Przedstawiam się starając się zachować spokój
-Co pana do mnie sprowadza?
-Mam do zainwestowania sporą sumę pieniędzy, chodzi o przeprowadzenie kalkulacji na kwocie 5 milionów funtów.
-Widzę, że faktycznie sporą sumą pan dysponuje, pozwolę sobie sprawdzić jak to u nas wygląda. Jaki okres pana interesuje.
-Trzy miesiące.
-Tylko tyle? Od lokat powyżej sześciu miesięcy mamy dodatkowy jeden procent, i szerszy wachlarz wyboru.
-Wszystko zależy od tego jak się dogadamy, i co mi pani zaproponuje.
-Proszę spojrzeć na ekran, ta symulacja jest zrobiona na 8 miesięcy, zielona linia to pana zarobek już z podatkami, jako bank zajmujemy się odprowadzaniem ich za klientów.
-Wolałbym jednak na trzy miesiące.
-Już zmieniam. Przepraszam, że zapytam ale to będzie tylko pańska inwestycja czy może, któregoś z rodziców? Sam pan rozumie wygląda pan bardzo młodo, a to spora ilość pieniędzy.
-Inwestuję sam, ale pani też należy do grona młodych w tej firmie, i nikt nie pyta pani o wiek.
-Oczywiście, nie chciałam pana urazić.
-Spokojnie, nic się nie stało. -Po prostu jestem drażliwy kiedy mi staje, a ja nic nie mogę z tym fantem zrobić. Na szczęście tych słów moje usta nie wypowiedziały…
-Na trzy
miesiące to będzie coś takiego. Muszę przygotować dokumenty ale na jutro
powinno być wszystko gotowe, na którą godzinę może pan przyjechać?
-Do końca tygodnia mam czas po 17.
-Niestety pracujemy do 16, może za tydzień.
-Za tydzień, mogę mieć już lokatę w innym banku.
-Rozumiem, że chce się pan spotkać się po godzinach? Gdzie i kiedy?
-Widzę, że się dogadamy. Jutro wieczorem, zapisze pani adres. Omówimy wszystko dokładnie.
-Świetnie do zobaczenia.
-Do końca tygodnia mam czas po 17.
-Niestety pracujemy do 16, może za tydzień.
-Za tydzień, mogę mieć już lokatę w innym banku.
-Rozumiem, że chce się pan spotkać się po godzinach? Gdzie i kiedy?
-Widzę, że się dogadamy. Jutro wieczorem, zapisze pani adres. Omówimy wszystko dokładnie.
-Świetnie do zobaczenia.
Cholera,
cholera, cholera! Co za kobieta! To nie było dobre zagranie, nic o nim nie wiem,
to była rozmowa czysto służbowa, jutro biorę się w garść, będę wiedział co
trzeba. Po powrocie do domu utworzyłem fikcyjne konto w Szwajcarii, może być mi
potrzebne do szybkiego przelewu kasy, gdy już ją zdobędę co z tego, że może to
być za miesiąc, równie dobrze może to być jutro.
Kiedy zbliżała się godzina zero przebrałem się w eleganckie ciuchy, teraz pora owinąć sobie tą dziewczyne wokół palca i wszystko będzie łatwiejsze.
Kiedy zbliżała się godzina zero przebrałem się w eleganckie ciuchy, teraz pora owinąć sobie tą dziewczyne wokół palca i wszystko będzie łatwiejsze.
W końcu
usłyszałem upragniony dzwonek do drzwi, akcja czas start.
-Dzień dobry panie Horan.
-Witam i zapraszam, czego się pani napije? Uprzedzam, że jestem wymagającym klientem i trochę czasu tu spędzimy? Kawa herbata coś zimnego? A może coś mocniejszego, w końcu pracujemy po godzinach.
-Mocną kawę czarną bez cukru poproszę.
-Dzień dobry panie Horan.
-Witam i zapraszam, czego się pani napije? Uprzedzam, że jestem wymagającym klientem i trochę czasu tu spędzimy? Kawa herbata coś zimnego? A może coś mocniejszego, w końcu pracujemy po godzinach.
-Mocną kawę czarną bez cukru poproszę.
Kiedy w
kuchni zająłem się przyrządzaniem kawy, (T.N) rozkładała jakieś papiery na
stole. Sobie zrobiłem podwójną porcję ginu z tonikiem.
-To nasze zdrowie, za dobre interesy -pewnym gestem uniosłem szklaneczkę z trunkiem.
-Co pani dla mnie przygotowała ?
-Z racji sporej kwoty poszperałam gdzie trzeba, aby móc dąć panu najlepsze warunki, zdaje sobie sprawę, że to duża kwota, dlatego mamy tu ofertę specjalną. Proszę zobaczyć, krótki termin, dzienna kapitalizacja, a tu końcowy zysk.
-Noo ładnie to wygląda.
-Ma pan jakieś pytania?
-Czym sobie zasłużyłem na tak dobre warunki?
-Obiła mi się o uszy pańska rozmowa z naszą stażystką...
-Ach, doprawdy?
-Odpowiedni dział już zajmuje się już szkoleniem naszych nowych pracowników, aby na przyszłość uniknąć takich sytuacji.
-Cieszę się. A co z podatkiem, nie da się tego jakoś ominąć?
-Panie Horan może i jestem po godzinach pracy, ale sam pan rozumie, że to pytanie jest nie na miejscu.
-Poważnie? To może inaczej, mam do zainwestowania trzy razy więcej niż do tej pory. Da się coś zrobić z tymi podatkami? Oboje doskonale wiemy, że prowizje od takich inwestycji zasilają także pani kieszeń.
-No tak, umm coś na pewno da się zrobić.
-To nasze zdrowie, za dobre interesy -pewnym gestem uniosłem szklaneczkę z trunkiem.
-Co pani dla mnie przygotowała ?
-Z racji sporej kwoty poszperałam gdzie trzeba, aby móc dąć panu najlepsze warunki, zdaje sobie sprawę, że to duża kwota, dlatego mamy tu ofertę specjalną. Proszę zobaczyć, krótki termin, dzienna kapitalizacja, a tu końcowy zysk.
-Noo ładnie to wygląda.
-Ma pan jakieś pytania?
-Czym sobie zasłużyłem na tak dobre warunki?
-Obiła mi się o uszy pańska rozmowa z naszą stażystką...
-Ach, doprawdy?
-Odpowiedni dział już zajmuje się już szkoleniem naszych nowych pracowników, aby na przyszłość uniknąć takich sytuacji.
-Cieszę się. A co z podatkiem, nie da się tego jakoś ominąć?
-Panie Horan może i jestem po godzinach pracy, ale sam pan rozumie, że to pytanie jest nie na miejscu.
-Poważnie? To może inaczej, mam do zainwestowania trzy razy więcej niż do tej pory. Da się coś zrobić z tymi podatkami? Oboje doskonale wiemy, że prowizje od takich inwestycji zasilają także pani kieszeń.
-No tak, umm coś na pewno da się zrobić.
Ahh Ona jest
strasznie ufna, nie powinna być dyrektorką, widzę ją drugi raz w życiu,
proponuję jej obejście prawa a ona mówi, że coś na pewno da się z tym zrobić. Po
kilkunastu minutach rozmowy, udaje mi się namówić ją na coś mocniejszego,
wieczór zapowiada się na dość długi i pracowity. W prawdzie nie wypiliśmy
jeszcze brudzia, ale swobodnie mówimy sobie po imieniu.
Kiedy udaje się do kuchni telefon (T.I) zaczyna dzwonić, rozmowa chyba nie należy do zbyt miłych.
-Josh uspokój się jestem u klienta, pracuję
-Tak wiem, że jest po 22
-Mam dużą inwestycję do zaplanowania.
-Josh proszę cię nie rób scen, będę za jakiś czas.
Kiedy udaje się do kuchni telefon (T.I) zaczyna dzwonić, rozmowa chyba nie należy do zbyt miłych.
-Josh uspokój się jestem u klienta, pracuję
-Tak wiem, że jest po 22
-Mam dużą inwestycję do zaplanowania.
-Josh proszę cię nie rób scen, będę za jakiś czas.
Doskonale
wiem do czego mogę doprowadzić moim pytaniem ale nawet przez moment się nie
waham -(T.I) skończyło się już białe wino, czerwone wolisz czy gin?
Kiedy kończę to zdanie jestem już blisko Dziewczyny, jej rozmówca z pewnością słyszał co powiedziałem. W słuchawce słyszę tylko wiązankę ostrych przekleństw i dźwięk rozłączenia połączenia.
-Kurwa mac! Masz może czystą?
-Jasne, zaraz przyniosę. Coś nie tak, zazdrosny chłopak?
-Wszystko jest nie tak! Nie chcę o tym gadać, wracajmy do pracy.
Kiedy kończę to zdanie jestem już blisko Dziewczyny, jej rozmówca z pewnością słyszał co powiedziałem. W słuchawce słyszę tylko wiązankę ostrych przekleństw i dźwięk rozłączenia połączenia.
-Kurwa mac! Masz może czystą?
-Jasne, zaraz przyniosę. Coś nie tak, zazdrosny chłopak?
-Wszystko jest nie tak! Nie chcę o tym gadać, wracajmy do pracy.
Kilka
kolejeczek i zdobywam sporo informacji o banku, o jego prywatnym życiu, i choć
z materiałów od Victori większość już wiedziałem nie sądziłem, że banki mogą być
tak nieodpowiedzialne zatrudniając tak wylewnych ludzi. Fakt, iż nie wspomniała,
że ma chłopaka jakoś szczególnie mnie nie zdziwił, przecież nie ma się czym
chwalić na prawo i lewo.
-Chyba będziesz musiała zostać na noc.
-Co? Nie, dlaczego? -Powiedziała a raczej wybełkotała (T.I) .
-Bo powrót do domu w takim stanie i o tej porze nie jest dobrym wyjściem? Mam wolny pokój prześpisz się i rano pójdziesz do pracy.
-Niall nie mogę, muszę iść.
<Kolor twoich włosów> zdecydowanym krokiem wstała z kanapy, zachwiała się i opadła lądując na moich kolanach. Cholera kobieto złaź zanim się na ciebie rzucę.
-Chyba jednak zostanę.
-To dobry wybór.
Zdjąłem ją z siebie i położyłem na kanapie, zarzucając na nią jej nogi. -Rozbierz się, bo rano twoja sukienka nie będzie wyglądał dobrze, znajdę ci rano jakąś czystą koszulę, no już raz raz.
- Niall , nie dam rady, zdrzemnę się chwilkę i sobie pójdę.
Zaśmiałem się pod nosem, nie dość, że gadatliwa to do tego ma jeszcze słabą głowę. Wziąłem sprawy w swoje ręce, odpiąłem zamek i z małą pomocą (T.I) ściągnąłem krwisto czerwoną sukienkę. Ten pijacki uśmieszek na jej twarzy rozbroił mnie całkowicie. Odłożyłem scienki materiał na fotel, a z sypialni przyniosłem koc. Kiedy wróciłem (T.I) spała wtulona w małą poduszkę jak niemowlę. Chyba nie spodziewałem się, że pójdzie z nią tak łatwo....
-Chyba będziesz musiała zostać na noc.
-Co? Nie, dlaczego? -Powiedziała a raczej wybełkotała (T.I) .
-Bo powrót do domu w takim stanie i o tej porze nie jest dobrym wyjściem? Mam wolny pokój prześpisz się i rano pójdziesz do pracy.
-Niall nie mogę, muszę iść.
<Kolor twoich włosów> zdecydowanym krokiem wstała z kanapy, zachwiała się i opadła lądując na moich kolanach. Cholera kobieto złaź zanim się na ciebie rzucę.
-Chyba jednak zostanę.
-To dobry wybór.
Zdjąłem ją z siebie i położyłem na kanapie, zarzucając na nią jej nogi. -Rozbierz się, bo rano twoja sukienka nie będzie wyglądał dobrze, znajdę ci rano jakąś czystą koszulę, no już raz raz.
- Niall , nie dam rady, zdrzemnę się chwilkę i sobie pójdę.
Zaśmiałem się pod nosem, nie dość, że gadatliwa to do tego ma jeszcze słabą głowę. Wziąłem sprawy w swoje ręce, odpiąłem zamek i z małą pomocą (T.I) ściągnąłem krwisto czerwoną sukienkę. Ten pijacki uśmieszek na jej twarzy rozbroił mnie całkowicie. Odłożyłem scienki materiał na fotel, a z sypialni przyniosłem koc. Kiedy wróciłem (T.I) spała wtulona w małą poduszkę jak niemowlę. Chyba nie spodziewałem się, że pójdzie z nią tak łatwo....
Okej ., ! po pierwsze to nie moje ! nie ja wymyślałam , ale na prawdę musiałam się postarać żeby to zmienić . Przepraszam że skopiowałam ale chciałam się tym z wamii podzielić ! Jak chcecie znać dalszą część tej historie to proszę o przy najmniej jeden komentarz. Miejcie serce do prawdziwej autorki ! :*
Soorki !
Brdzo przepraszam was miśki za moja nieobecność , alu ku mojemu szczęściu złamałam noge -.- postaram się nadrobić stracony czas . :*
środa, 3 lipca 2013
Liam :* cz .2
Delikatnie pchnęłam drzwi, a kiedy tylko weszłam do pomieszczenia , niemal od razu zobaczyłam , na moim łóżku Liama . Z Zaskoczeniem złapałam w dłonie pierwszą , lepszą koszulkę i z zaciekawieniem, podeszłam do chłopaka.
- Liam .? Co ty tu robisz .? - zapytałam szturchając, szatyna. Chłopak mozolnie , wyciągnął swoją rękę z pod głowy, po czym zdecydowanie pociągnął mnie za ramie. - Ałł.- syknęłam czując, ból przeszywający moja Głowę. Liam powoli poprawił się na łóżku, kładąc moje ciało na swoim. Nasze twarze niemal się stykały, a oddech chłopaka owijał, moją szyje.
- Liam .? Co ty tu robisz .? - spytałam ponownie, kiedy tylko wróciło do mnie trochę świadomości, trudno było się przy nim , skupić. Nawet przy Zaynie nie miałam tak szalenie rozwalonych myłsi . Szatyn westchnął cicho , po czym w pół mroku odszukał moją dłoń, i splatając ze soba nasze palce powiedział:
- Czekałem na ciebie. - wyszeptał ledwo słyszalnie , zmniejszając niemal maksymalnie przestrzeń między nami. - Czekałem całe życie , ale już nie potrafię. - dodał po chwili, po czym bez najmieniejszego wahania wpił mi sie,w usta. Zawsze o tym marzyłam , ale w tym MomĘcie jakoś nie potrafiłam odwzajemnić tego czynu. Czułam się dziwnie zmrożona , jak bym nie mogła się ruszyć . Ciało nie odpowiadało zupełnie, no to co na prawdę chciałam . A może tego nie chciałam . ??
- Liam .. prosze cię . - powiedziałam odpychając chłopaka od siebie . - Ja nie mog...
- Ale T.I . Ja cię kocham .. prosze nie rób mi tego .
- Liam , jesteśmy kuzynami . - wybełkotałam chociaż wiedziałam, że wcale tak nie jest , i że nawet mi nie sprawia to kłopotu.
- Ale nie jesteśmy spokrewnieni. KOcham cię.- Niewiadomo dlaczego , po tych słowach z oczu zaczęły lecieć mi łzy .
- Ja ciebie też , Liam - powiedziałam , pozwalając łzom swobodnie , spłynąć po moich policzkach. Tym razem ja zrobiłam ten pierwszy krok , i namiętnie wpiłam mu się w usta.
Tak długo czekalam...
*Next Day , Po imprezie. *
- Niall , bierz ten pieprzony , tyłek. - krzyknął zdenerwowany Harry , odpychając od siebie , blondyna. Nialler zaśmiał się , radośnie wstając z kolan loczka . Wszyscy , siedzieliśmy na kanapie, i jak idioci wspominaliśmy wczorajszą imprezę . Układaliśmy z naszych wspomnień , całe filmy, lecząc tym samym nie sfornego kaca.
- Taaak . A ja pamiętam jeszcze, jak poszliśmy z Pezz , do baru .. yy i ... nie pamiętam . - Uśmiechnał się Zayn, okładając swoje czoło zimnym lodem .
- Poszliście się najebać . - dokończył za niego Tomlinson.
-Tak , chyba Tak .
- A co było potem .? - zapytałam , poprawiając się, na fotelu.
- A potem , skończyła się impreze . Ty Weszłaś do pokoju , i wyznałem ci miłość skarbie. - usłyszałam za sobą głos Liam'a a już po chwili jego ciepłe ramiona oplotły moja szyje . Chłopak przelotnie cmoknął mnie w policzek, po czym spojrzał na reszte chłopaków. Popatrzyłam na niego z szeroko rozszeżonymi oczami, i głośno przełknęłem ślinę.
- Je- jesteście parą .? - wykrztusił , Malik, patrząc zszokowany w na mnie. W jego tęczówkach widziałam strach, zdiwienie.. ale i tą dziwną rozpacz .
- Tak. Wreszcie. - odparł bez problemu Liam , ponownie składając na moim policzku , buziaka. - chce ktoś śniadanie.? - zapytał szatyn, wychodząc z pomieszczenie. Louis, Niall i Harry , odpowiedzieli mu głośnym chórem, za to ja i Malik , nadal siedzieliśmy wpatrzeni w siebie. Wreszcie brązowo oki , nie wytrzymał, z frustracją wstał z fotela, i ze zdenerwowaniem na twarzy wyszed z pokoju. Bez zastanowienia, pobiegłam za nim. Szybkim krokiem przemieżałam, korytarz starając się zatrzymać Zayn'a , niestety kiedy już byliśmy koło jego pokoju, Malik zręcznym ruchem wszedł do pomieszczenia zamykając za sobą drzwi .
- Zayn ! - krzyknęłam uderzając pięścią w trarde drewno . Nie dostajac odpowiedzi , po wturzyłam ten czyn jeszcze kilka razy, po czym bez władnie oparłam sie o drzwi. - Przepraszam - szepnełem, przecierając palcem o podłogę. Po dłuższej chwili usłyszałam , westchnięcie Malika, a tuż po nim, delikatne puknięcie w plecy.
- Jak mogłaś . ?- usłyszałam zza drógiej strony drzwi, ten melodyjny głos , który aktualnie tłumił w sobie wiele bulu....
KOLEJNY . :D . PRZEPRASZAM ŻE TAK DŁUGO ALE JEST U MNIE KUZYNKA I TAK TROSZKE NIE MAM CZASU ;c znowu -.- . MAM NA DZIEJĘ ŻE CHOĆ TROSZKE SIĘ PODOBA.
:33
- Liam .? Co ty tu robisz .? - zapytałam szturchając, szatyna. Chłopak mozolnie , wyciągnął swoją rękę z pod głowy, po czym zdecydowanie pociągnął mnie za ramie. - Ałł.- syknęłam czując, ból przeszywający moja Głowę. Liam powoli poprawił się na łóżku, kładąc moje ciało na swoim. Nasze twarze niemal się stykały, a oddech chłopaka owijał, moją szyje.
- Liam .? Co ty tu robisz .? - spytałam ponownie, kiedy tylko wróciło do mnie trochę świadomości, trudno było się przy nim , skupić. Nawet przy Zaynie nie miałam tak szalenie rozwalonych myłsi . Szatyn westchnął cicho , po czym w pół mroku odszukał moją dłoń, i splatając ze soba nasze palce powiedział:
- Czekałem na ciebie. - wyszeptał ledwo słyszalnie , zmniejszając niemal maksymalnie przestrzeń między nami. - Czekałem całe życie , ale już nie potrafię. - dodał po chwili, po czym bez najmieniejszego wahania wpił mi sie,w usta. Zawsze o tym marzyłam , ale w tym MomĘcie jakoś nie potrafiłam odwzajemnić tego czynu. Czułam się dziwnie zmrożona , jak bym nie mogła się ruszyć . Ciało nie odpowiadało zupełnie, no to co na prawdę chciałam . A może tego nie chciałam . ??
- Liam .. prosze cię . - powiedziałam odpychając chłopaka od siebie . - Ja nie mog...
- Ale T.I . Ja cię kocham .. prosze nie rób mi tego .
- Liam , jesteśmy kuzynami . - wybełkotałam chociaż wiedziałam, że wcale tak nie jest , i że nawet mi nie sprawia to kłopotu.
- Ale nie jesteśmy spokrewnieni. KOcham cię.- Niewiadomo dlaczego , po tych słowach z oczu zaczęły lecieć mi łzy .
- Ja ciebie też , Liam - powiedziałam , pozwalając łzom swobodnie , spłynąć po moich policzkach. Tym razem ja zrobiłam ten pierwszy krok , i namiętnie wpiłam mu się w usta.
Tak długo czekalam...
*Next Day , Po imprezie. *
- Niall , bierz ten pieprzony , tyłek. - krzyknął zdenerwowany Harry , odpychając od siebie , blondyna. Nialler zaśmiał się , radośnie wstając z kolan loczka . Wszyscy , siedzieliśmy na kanapie, i jak idioci wspominaliśmy wczorajszą imprezę . Układaliśmy z naszych wspomnień , całe filmy, lecząc tym samym nie sfornego kaca.
- Taaak . A ja pamiętam jeszcze, jak poszliśmy z Pezz , do baru .. yy i ... nie pamiętam . - Uśmiechnał się Zayn, okładając swoje czoło zimnym lodem .
- Poszliście się najebać . - dokończył za niego Tomlinson.
-Tak , chyba Tak .
- A co było potem .? - zapytałam , poprawiając się, na fotelu.
- A potem , skończyła się impreze . Ty Weszłaś do pokoju , i wyznałem ci miłość skarbie. - usłyszałam za sobą głos Liam'a a już po chwili jego ciepłe ramiona oplotły moja szyje . Chłopak przelotnie cmoknął mnie w policzek, po czym spojrzał na reszte chłopaków. Popatrzyłam na niego z szeroko rozszeżonymi oczami, i głośno przełknęłem ślinę.
- Je- jesteście parą .? - wykrztusił , Malik, patrząc zszokowany w na mnie. W jego tęczówkach widziałam strach, zdiwienie.. ale i tą dziwną rozpacz .
- Tak. Wreszcie. - odparł bez problemu Liam , ponownie składając na moim policzku , buziaka. - chce ktoś śniadanie.? - zapytał szatyn, wychodząc z pomieszczenie. Louis, Niall i Harry , odpowiedzieli mu głośnym chórem, za to ja i Malik , nadal siedzieliśmy wpatrzeni w siebie. Wreszcie brązowo oki , nie wytrzymał, z frustracją wstał z fotela, i ze zdenerwowaniem na twarzy wyszed z pokoju. Bez zastanowienia, pobiegłam za nim. Szybkim krokiem przemieżałam, korytarz starając się zatrzymać Zayn'a , niestety kiedy już byliśmy koło jego pokoju, Malik zręcznym ruchem wszedł do pomieszczenia zamykając za sobą drzwi .
- Zayn ! - krzyknęłam uderzając pięścią w trarde drewno . Nie dostajac odpowiedzi , po wturzyłam ten czyn jeszcze kilka razy, po czym bez władnie oparłam sie o drzwi. - Przepraszam - szepnełem, przecierając palcem o podłogę. Po dłuższej chwili usłyszałam , westchnięcie Malika, a tuż po nim, delikatne puknięcie w plecy.
- Jak mogłaś . ?- usłyszałam zza drógiej strony drzwi, ten melodyjny głos , który aktualnie tłumił w sobie wiele bulu....
KOLEJNY . :D . PRZEPRASZAM ŻE TAK DŁUGO ALE JEST U MNIE KUZYNKA I TAK TROSZKE NIE MAM CZASU ;c znowu -.- . MAM NA DZIEJĘ ŻE CHOĆ TROSZKE SIĘ PODOBA.
:33
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




