- Harry ?!- krzyknęłam wbiegając do wnętrza domu.- Jesteś ?!
- Taa. Na górze. - usłyszałem za chrypnięty głos, po czym pendem zacząłem biec w stronę naszego pokoju. Przy stawianiu ostatnich kroków, lekko się zachwiałem, przez co z hukiem wpadłem na drzwi przy okazji je otwierając. W pokoju zastałem, mojego chłopaka, leżącego na łóżku, w samych bokserkach. Jego twarz, wyglądała na przerażoną, a klatka piersiowa, unosiła się w naprawdę szybkim tępię. Bez zastanowienia, podeszłem do Harego, i ułożyłem swoje ciało po między jego nogami, schylając się nad nim i całując delikatnie jego usta.
- Szałowe wejście. - odparł po dłuższej chwili chłopak ,odklejając się ode mnie.
- Oczywiście,że tak. Musze przecież poprawić sobie zły dzień. prawda.? - zapytałem , jeżdżąc dłonią, po brzuchu i udach Hazzy.
- Umm. Przestań bo pomyśle że chcesz mnie zgwałcić.- powiedział loczek chichocząc, słodko. Szarpnąłem, groźnie gumkę od bokserek chłopaka, wywołując u niego zadziorny uśmiech.
-Nawet nie wiesz jak bardo chce. - odparłem , gryząc jego szyje, i drażniąc jego bokserki.
- Aughh. - westchnął przeciągle zielonooki, kiedy moja ręka spoczęła , na jego wybrzuszeniu. - Lou...
- Csiiii- przerwałem mu, agresywnie ściągając, z jego bioder czarny materiał. - Dzisiaj bawimy się według moich zasad.- odparłem, zdejmując z siebie górne części garderoby.
- Mam się bać .? - zapytał rozbawiony chłopak, łapiąc delikatnie za pasek od moich czarnych rurek. Oparłem lewą ręke koło głowy chłopaka, a moja prawa dłoń, powędrowała pod białą poduszkę , skąd wyciągnąłem kajdanki. Machnąłem nimi przed nosem zielonookiego, co sprawiło że zmieszany i lekko przerażony spojrzał na mnie. Nie wzruszenie przybliżyłem się do jego ucha i wyszeptałem : - Tak bój się . Krzycz, wij się i proś o litość. Zamin loczek, zrozumiał moje słowa, złapałem go za nadgarstki i przypiąłem je do ramy łóżka. Usiadłem okrakiem na Hazzie, i lekko poruszając biodrami, wpiłem się w jego usta. Harry wydawał nie określone westchnięcia po między, pocałunkami, co tylko nakręcało mnie do pracy. Złapałem delikatnie za przerodzenie chłopaka, szybko i stanowczo poruszając ręką.
- Lou... is . Oh. ... szy.. Ah. - sapał Harry, podnosząc i opuszczając , swoje biodra zgodnie z ruchem mojeje ręki. - Louis... Ja chcem ciee. ... Ah.. po-poczu-uć. Assh.
- Dla ciebie Panie.Tomlinson .- powiedziałem stanowczo , zwiększając prędkość, moich ruchów.
- Panie . To-tomlinson, chce cie... Ahhh. Chce cie ....
- Krzycz to .!
- PIEPRZ MNIE KURWA ! - krzyknął agresywnie, podnosząc przy tym gwałtownie swoje nogi.Na taką właśnie reakcje czekałem. Bez większych przeszkód, przełożyłem jego ciało , tak aby leżał, na mnie , i bez zawahania, weszłem w niego. Harry cicho jęknął , kiedy tylko weszłem się w niego prawie cały, przyciągnął mnie do siebie bliżej i namiętnie pocałował Kiedy pieprzysz osobę, na której ci tak cholernie zależy, chcesz dać jej Gwiazdkę z nieba. A co dzieje się kiedy dodatkowo słyszysz słowa szeptane ci wprost do ucha : - Oh tak, louis. tak .. Ahh. Boże szybciej. Ahhh,.: wtedy nakręcasz się jeszcze bardziej,twoje ruchy stają się głębsze i szybsze, starasz się dać tej osobie wszystko, chociaż sam czujesz że nie dajesz już rady. Tak właśnie było z nami. Ja starałem się jak najbardziej, choć sam czułem że zaraz skończę. A Harry .? Hazz poddawał się uczuciu, największego orgazmu jaki przeżył. Z godnie z moimi słowami , Wił się i krzyczał. Nie zwracając uwagi na sąsiadów i dzieci biegające po naszym podwórku. Przeklinał i sapał. Nic nie stanowiło dla niego przeszkód.
-Looouiss... do..cho dzę. - wyjęczał chłopak, a juz chwilę po tem leżałem koło niego napawając się, najlepszym dojściem w życiu. Na moim brzuchu rozlana była ,biała maź którą w ciszy wycierałem palcami.Oboje leżeliśmy cicho, starając się, opanować niewymiarowy oddech, i to niesamowite uczucie wypełnienia.
- Częściej musisz miewać złe dni. - wysapał Harry.
-haha, tak . Zgadzam sie. To co może jeszcze coś na polepszenie tego okropnego dnia.?
- Boże , jestem wykończony . Nie dam rady jeszcze raz...
- Ty debilu ! Tylko sex ci w głowie - zaśmiałem się , waląc chłopaka , w ramie.- chodziło mi o jakąś kolacje.- zaśmiałem się, podnosząc swoje ciało na łokciach.
- Aaa. Bardzo chętnie , skarbie.- powiedział loczek, przybliżając do mnie swoje usta, po czym bez wahania wpił się w nie.
-Kocham cie Hazz.
- Ja ciebie też Lou.

nie rozumiem dlaczego nie ma tu komentarzy :0 ! Przecież to jest Piekne! :3 Piszesz świetnie! Przeczytałam tego tyle a Twój jest jednym z najlepszych <3. Jestem Larry Shipper i jestem dumna z tego co napisałaś :3 Dziękuje x wspaniale ;3 masz dar *.*
OdpowiedzUsuńAwwww :*. <3
OdpowiedzUsuńNie pisz takich imaginów, jeśli nie masz pojęcia o gejowskim seksie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Jesse xx