NIEUDAŁMISIĘ ! Przepraszam !
-Cholera ! – krzyknęłam, ponownie próbując założyć niesforny łańcuch. Bez skutecznie. Mój rower nie chciał w żaden sposób ze mną współpracować , przez co nie byłam w stanie nic zrobić . Właśnie zaczęło się lato , więc pogoda jest coraz lepsza, a ja ? Ja musze siedzieć tutaj i naprawiać ten idiotyczny łańcuch .
-Grrr. – warknęłam, wycierając swoje brudne ręce ,w koszulkę Liama .Jest on synem, córki , siostry mojej mamy. To dość skąp likowane , więc żeby ułatwić sobie sprawę , po prostu nazywamy się kuzynami. I oczywiście wszystko by było, super gdyby nie to, że go chyba go kocham , po prostu to co czuje w jego obecności jest zupełnie inne niż to co czyje, kiedy jestem z Louisem , niellem, Zaynem , czy Harrym . Oni są niczego sobie , ale ja przecież zawsze chce mieć coś nieosiągalnego. Liam był tym kimś, moim odwiecznym , nie osiągalnym, celem .
Do moich uszu dobiegł dźwięk, samochodu , który właśnie wieżdźał na nasz podjazd. Spojrzałam w stronę sportowego auta, a z jego środka wyłoniła się postać mojego , kuzyna.
-Heej T.I – powiedział melodycznym głosem Li, przybliżając się i delikatnie całując mnie w policzek.
- Cześć .
- Ugh , Cu się Stało .? – powiedział głosem, troskliwego tatusia, klękając tuż przy zepsutym sprzęcie.
- Hmm. Wyjęłam rower , poprowadziłam go na podjazd, i się zepsuło – odparłam , wykrzywiając usta, w odwróconą podkówkę. Chłopak , zachichotał , szepcząc cicho „ jak zawsze samo się zepsuło”, i jednym zręcznym ruchem pociągnął, za metalowy łańcuch . – Czyli ja się z tym męczyłam , pół godziny, a ty to zrobiłeś w pięć minut ? – zapytałam z oburzeniem, opierając swoje ręce na obu biodrach .
- Oj szkrabie , trzeba to umieć – powiedział , zmierzwiając delikatnie moje włosy. Chłopak bez słowa wrócił , do samochodu , wyciągając z niego kilka toreb, po czym w spokoju , skierował się do domu .
- Ale ja umiem , to robić – mruknęłam , podążając tuż za szatynem .- Po co te torby .? – spytałam , zaglądając do jednej z wspomnianych torebek.
- zapomniałam ci powiedzieć .? – powiedział , bardziej do siebie , niż do mnie , łapiąc dwoma palcami za swój podbródek, widocznie się zastanawiając . – Aaa. Tak, nie powiedziałem ci . A więc dzisiaj jest impreza . – odparł z uśmiechem, rozkładając na blacie , kilka paczek chipsów. – Przyjdzie , kilka osób , mówie ci będzie fajnie.
- Kilka osób ? – zapytałam , podejrzliwie.
- No okej , kilka więcej.
- To znaczy ? – dopytywałam , pomagając chłopakowi, rozkładać zakupy.
- Hmm. Zayn, Niall, Lou, Hazz, Dani , Elka, Pezz, Emily , Kate, Alex , Robin, Max, Steve, Peter, David, i jeszcze osoby towarzyszące .
- Jeszcze osoby towarzyszące ? – wyksztusiłam, jednak wiedziałam że wcale nie to chciałam powiedzieć. Tak na prawde pomyślałam o tym ,że do naszego domu ma zawitać Daniell. Jak pewnie wiecie , jest to była dziewczyna , Li a mówiąc szczerze, zawsze byłam o nią zazdrosna. Wiecie jak to jest , czuć przy sobie osobę którą się kocha , jednak mieć świadomość że ta osoba ma już kogoś innego . To jest straszne, przytłaczające i … Sama nie wiem jakie jeszcze . Tego uczucia nie da się zignorować , jedynym lekarstwem na to jest Zee . A raczej Zayn . Tak macie racje to całkiem , chore , ale wierzcie mi nie znacie całej prawdy .
Opowiedzieć ?
No wiec , jak tak bardzo chcecie to wam powiem . Wiecie ze mną i Zaynem jest tak , że od razu kiedy go poznałam wiedziałm, iż go polubie . I Oczywiście tak się stało , bo już kilka dni później staliśmy się przyjaciółmi. On wiedział o wszystkim , co się ze mną działo . Nie wiem skąd, wiem że wiedział. Przez długi czas ukrywałam swoje uczucia do Payne’a , ale jak się domyślacie na marne . Zayn dowiedział się o tym , i od razu wystartował do mnie z pomocą. Cały Malik. Od pierwszych dni robił wszystko , żeby mi pomóc . Jednak , mimo jego staranią , nic nie poprawiało mi humoru , aż do pewnego piątku.
*Retrospekcja*
- T.I , proszę odpuść . – powtórzył , Zayn błagalnym głosem .
- zayn , to że mnie o to poprosisz nic ci nie da. Ja go kocham – wybełkotałam , opierając się bez silnie, o drzwi szafy.
- Błagam cię . – powiedział podchodząc do mnie.
- Nie za… - nie zdążyłam dokończyć , ponieważ Zayn nachalnie wpił mi się w usta.
* Koniec Retrospekcji *
I dla waszej wiadomości : Tak . Ten jeden pocałunek zmienił wszystko. Od tamtego dnia, zawsze kiedy byłam smutna, Zayn znajdywał się przy mnie , całował , i okazywał jak największą czułość, mówił wtedy żebym wyobrażała sobie Liama, ale tak szczerze nie potrafiłam . Jego usta zawsze pieściły , mnie aż do utraty zmysłów a , ręce błądziły , jak oszalałe po moim ciele. Najgorsze było to, że nie kochałam jego, kochałam Liama. Po pewnym czasie , sprawy z brunetem pokomplikowały się do naprawdę dużego poziomu . Zee , znalazł sobie dziewczyne. Nie widziałam jeszcze, tego błysku w jego oczach , kiedy patrzył na Perrie , jego wzrok był wtedy taki pusty , nie okazywał niczego. Pewnie sądzicie , że mówie tak , bo jestem zwyczajnie zazdrosna, że zachowuje się jak bym była, dzieckiem , któremu ktoś powoli odbiera zabawkę. Ale uwierzcie mi to wcale nie wyglądało na miłość, . Może rzeczywiście ona , coś do niego czuła , ale wątpie żeby on to odwzajemniał. Chcodzi o to, że chłopaki mówili mi że oni nie całują się przy nich , ale kiedy ja jestem w pokoju , co chwile szepczą sobie miłe słówka, lub wyznają sobie jak bardzo się kochaja . dziwne prawda .? Lub Fakt, że tylko Niall, zapamiętał kiedy Pezz, ma urodziny a Zayn nawet nie zwracał uwagi, na bardzo przejętą dziewczyne.
Tak to mniej więcej wygląda .
* Godzina 00.43, impreza. *
Dopiłam ostatni kieliszek wódki , patrząc zamglonym wzrokiem na przestrzeń pokoju. Wszystkie wolne miejsca , w pomieszczeniu były zajęte. Na kanapie walało się pełno ludzi, zresztą tak samo było z fotelami i podłogą. Wstałam z krzesła i chwiejnym krokiem, podążałam na góre. Prawie normalnie weszłam po schodach , z trudem omijając porozwalane wszędzie puszki. Ze zmęczeniem oparłam się o półkę, na korytarzu i spuściłam głowę. Przez całą moją czaszkę , przeszedł mi delikatny dreszcz ulgi. Kiedy ból miarowo zaczął przechodzić , znów podniosłam się do pionu z zamiarem , zrobienia dalszych kroków. Powoli postawiłam prawą nogę , na miękkim dywanie, a z lewej zdjęłam uciążającego mi od dawna buta. Wkrótce z drugim czerwonym trampkiem stało się to samo. Szybko zdejmując zbędne mi ubrania , doszłam do mojego pokoju. Delikatnie pchnęłam drzwi, a kiedy tylko weszłam do pomieszczenia , niemal od razu zobaczyłam , na moim łóżku Liama ….
-Cholera ! – krzyknęłam, ponownie próbując założyć niesforny łańcuch. Bez skutecznie. Mój rower nie chciał w żaden sposób ze mną współpracować , przez co nie byłam w stanie nic zrobić . Właśnie zaczęło się lato , więc pogoda jest coraz lepsza, a ja ? Ja musze siedzieć tutaj i naprawiać ten idiotyczny łańcuch .
-Grrr. – warknęłam, wycierając swoje brudne ręce ,w koszulkę Liama .Jest on synem, córki , siostry mojej mamy. To dość skąp likowane , więc żeby ułatwić sobie sprawę , po prostu nazywamy się kuzynami. I oczywiście wszystko by było, super gdyby nie to, że go chyba go kocham , po prostu to co czuje w jego obecności jest zupełnie inne niż to co czyje, kiedy jestem z Louisem , niellem, Zaynem , czy Harrym . Oni są niczego sobie , ale ja przecież zawsze chce mieć coś nieosiągalnego. Liam był tym kimś, moim odwiecznym , nie osiągalnym, celem .
Do moich uszu dobiegł dźwięk, samochodu , który właśnie wieżdźał na nasz podjazd. Spojrzałam w stronę sportowego auta, a z jego środka wyłoniła się postać mojego , kuzyna.
-Heej T.I – powiedział melodycznym głosem Li, przybliżając się i delikatnie całując mnie w policzek.
- Cześć .
- Ugh , Cu się Stało .? – powiedział głosem, troskliwego tatusia, klękając tuż przy zepsutym sprzęcie.
- Hmm. Wyjęłam rower , poprowadziłam go na podjazd, i się zepsuło – odparłam , wykrzywiając usta, w odwróconą podkówkę. Chłopak , zachichotał , szepcząc cicho „ jak zawsze samo się zepsuło”, i jednym zręcznym ruchem pociągnął, za metalowy łańcuch . – Czyli ja się z tym męczyłam , pół godziny, a ty to zrobiłeś w pięć minut ? – zapytałam z oburzeniem, opierając swoje ręce na obu biodrach .
- Oj szkrabie , trzeba to umieć – powiedział , zmierzwiając delikatnie moje włosy. Chłopak bez słowa wrócił , do samochodu , wyciągając z niego kilka toreb, po czym w spokoju , skierował się do domu .
- Ale ja umiem , to robić – mruknęłam , podążając tuż za szatynem .- Po co te torby .? – spytałam , zaglądając do jednej z wspomnianych torebek.
- zapomniałam ci powiedzieć .? – powiedział , bardziej do siebie , niż do mnie , łapiąc dwoma palcami za swój podbródek, widocznie się zastanawiając . – Aaa. Tak, nie powiedziałem ci . A więc dzisiaj jest impreza . – odparł z uśmiechem, rozkładając na blacie , kilka paczek chipsów. – Przyjdzie , kilka osób , mówie ci będzie fajnie.
- Kilka osób ? – zapytałam , podejrzliwie.
- No okej , kilka więcej.
- To znaczy ? – dopytywałam , pomagając chłopakowi, rozkładać zakupy.
- Hmm. Zayn, Niall, Lou, Hazz, Dani , Elka, Pezz, Emily , Kate, Alex , Robin, Max, Steve, Peter, David, i jeszcze osoby towarzyszące .
- Jeszcze osoby towarzyszące ? – wyksztusiłam, jednak wiedziałam że wcale nie to chciałam powiedzieć. Tak na prawde pomyślałam o tym ,że do naszego domu ma zawitać Daniell. Jak pewnie wiecie , jest to była dziewczyna , Li a mówiąc szczerze, zawsze byłam o nią zazdrosna. Wiecie jak to jest , czuć przy sobie osobę którą się kocha , jednak mieć świadomość że ta osoba ma już kogoś innego . To jest straszne, przytłaczające i … Sama nie wiem jakie jeszcze . Tego uczucia nie da się zignorować , jedynym lekarstwem na to jest Zee . A raczej Zayn . Tak macie racje to całkiem , chore , ale wierzcie mi nie znacie całej prawdy .
Opowiedzieć ?
No wiec , jak tak bardzo chcecie to wam powiem . Wiecie ze mną i Zaynem jest tak , że od razu kiedy go poznałam wiedziałm, iż go polubie . I Oczywiście tak się stało , bo już kilka dni później staliśmy się przyjaciółmi. On wiedział o wszystkim , co się ze mną działo . Nie wiem skąd, wiem że wiedział. Przez długi czas ukrywałam swoje uczucia do Payne’a , ale jak się domyślacie na marne . Zayn dowiedział się o tym , i od razu wystartował do mnie z pomocą. Cały Malik. Od pierwszych dni robił wszystko , żeby mi pomóc . Jednak , mimo jego staranią , nic nie poprawiało mi humoru , aż do pewnego piątku.
*Retrospekcja*
- T.I , proszę odpuść . – powtórzył , Zayn błagalnym głosem .
- zayn , to że mnie o to poprosisz nic ci nie da. Ja go kocham – wybełkotałam , opierając się bez silnie, o drzwi szafy.
- Błagam cię . – powiedział podchodząc do mnie.
- Nie za… - nie zdążyłam dokończyć , ponieważ Zayn nachalnie wpił mi się w usta.
* Koniec Retrospekcji *
I dla waszej wiadomości : Tak . Ten jeden pocałunek zmienił wszystko. Od tamtego dnia, zawsze kiedy byłam smutna, Zayn znajdywał się przy mnie , całował , i okazywał jak największą czułość, mówił wtedy żebym wyobrażała sobie Liama, ale tak szczerze nie potrafiłam . Jego usta zawsze pieściły , mnie aż do utraty zmysłów a , ręce błądziły , jak oszalałe po moim ciele. Najgorsze było to, że nie kochałam jego, kochałam Liama. Po pewnym czasie , sprawy z brunetem pokomplikowały się do naprawdę dużego poziomu . Zee , znalazł sobie dziewczyne. Nie widziałam jeszcze, tego błysku w jego oczach , kiedy patrzył na Perrie , jego wzrok był wtedy taki pusty , nie okazywał niczego. Pewnie sądzicie , że mówie tak , bo jestem zwyczajnie zazdrosna, że zachowuje się jak bym była, dzieckiem , któremu ktoś powoli odbiera zabawkę. Ale uwierzcie mi to wcale nie wyglądało na miłość, . Może rzeczywiście ona , coś do niego czuła , ale wątpie żeby on to odwzajemniał. Chcodzi o to, że chłopaki mówili mi że oni nie całują się przy nich , ale kiedy ja jestem w pokoju , co chwile szepczą sobie miłe słówka, lub wyznają sobie jak bardzo się kochaja . dziwne prawda .? Lub Fakt, że tylko Niall, zapamiętał kiedy Pezz, ma urodziny a Zayn nawet nie zwracał uwagi, na bardzo przejętą dziewczyne.
Tak to mniej więcej wygląda .
* Godzina 00.43, impreza. *
Dopiłam ostatni kieliszek wódki , patrząc zamglonym wzrokiem na przestrzeń pokoju. Wszystkie wolne miejsca , w pomieszczeniu były zajęte. Na kanapie walało się pełno ludzi, zresztą tak samo było z fotelami i podłogą. Wstałam z krzesła i chwiejnym krokiem, podążałam na góre. Prawie normalnie weszłam po schodach , z trudem omijając porozwalane wszędzie puszki. Ze zmęczeniem oparłam się o półkę, na korytarzu i spuściłam głowę. Przez całą moją czaszkę , przeszedł mi delikatny dreszcz ulgi. Kiedy ból miarowo zaczął przechodzić , znów podniosłam się do pionu z zamiarem , zrobienia dalszych kroków. Powoli postawiłam prawą nogę , na miękkim dywanie, a z lewej zdjęłam uciążającego mi od dawna buta. Wkrótce z drugim czerwonym trampkiem stało się to samo. Szybko zdejmując zbędne mi ubrania , doszłam do mojego pokoju. Delikatnie pchnęłam drzwi, a kiedy tylko weszłam do pomieszczenia , niemal od razu zobaczyłam , na moim łóżku Liama ….
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz