*Retrospekcja*
Wstałam rano, od razu zakładając moją różową sukienkę. Kwiatki lekko drażniły moja Skórę ale mimo tego ją uwielbiałam. Zeszłam zadowolona do kuchni gdzie moja mama, przygotowywała już kanapki, a tata siedział z czarną kawą przy stole, przeglądając kolejne strony gazety z wiadomościami. Podciągnęłam swoje białe pod kolanówki , siadając na przeciwko mężczyzny. Ojciec spojrzał na mnie spod szarego papieru, i wyszeptał ciche "dzień dobry" , zaśmiałam się uroczo i powiedziałam niewyraźnie 'witaj Tatusiu". Mężczyzna kiwnął z zadowoleniem głową, po czym znowu zatopił się w lekturze, spojrzałam na Mamę czekając aż mój wzrok zwróci jej uwagę.
- dzień dobry Kochanie. - powiedziała radośnie, przewracając na patelni naleśnika. Podeszłam do niej i przytuliłam się do jej pleców. Może i ten poranek wyglądał jak każdy inny,ale czułam że coś jest nie tak. Zawsze tak miałam , wiedziałam kiedy coś się zmieni. Nie wiem jak to się działo, ale zdecydowanie schlebiał mi ten fakt. Podeszłam do małej szafki nad zlewem i wchodząc na krzesło, wyciągnęłam ze środka, kubek z misiem.
-Mamusiu ? - powiedziałam cicho, nalewając sobie do szklanki, ciemno fioletowy sok.
- Słucham księżniczko .?
- Coś się dzieje ?- zapytałam upijając łyk, letniej cieczy
- Nie rozumiem - powiedziała uważnie mi się przyglądając .
- No coś się dzieje. Zmienia się coś.?
- Aaa. znowu to jej wyczucie.? - dorwał się do rozmowy, mój tata.
- Tak właśnie .- odparłam z zastanowieniem.
- Aahhh. No więc masz racje zmieniło się coś . - powiedziała mama , obracając się w moją stronę . Spojrzałam na nią wyczekująco dając jej do zrozumienia żeby rozwinęła tą myśl. - Pamiętasz ten dom na przeciwko .? - zapytała ,a ja twierdząco kiwnęłam głową . - Więc pewnie pamiętasz że był do sprzedania, no i ktoś go kupił . Właśnie się wprowadzają . - zszokowana przeniosłam swój wzrok na tatę , który , z potwierdzeniem pokiwał głową . Zaczęłam radośnie krzyczeć , po czym szybko pobiegłam do korytarza, zakładając na swoje nogi białe balerinki. Usłyszałam krzyki mojej rodzicielki, ale przez pod ekscytowanie, nie mogłam zrozumieć o czym mówi. Wybiegłam szczęśliwa przed dom , po czym rozglądając się w obie strony przeszłam przez ulice kierując się na podwórko przyszłych sąsiadów. Przed bramką ,zatrzymałam się poprawiając swoją różową sukienkę, po czym złapałam za klamkę od wejścia.
- dzień dobry . - powiedziałam podchodząc do , kobiety w czarnych włosach, która aktualnie wyciągała z samochodu duże pudło.
- Witaj - uśmiechnęła się , i podała mi rękę.
- Jestem waszą nową sąsiadką . Mam na imię (T.I ) . A pani. ?
- Część (T.I) Jestem Anne, to jest moja córka Gemma- powiedziała przyjemnie, pokazując palcem na małą dziewczynkę stojącą przy drzwiach. - A to jest Harry - wskazała na chłopaka o brązowych włosach.
- Cześć - powiedziałam do młodzieńca. Anne oddaliła się od nas , zanosząc do mieszkania brązowe opakowanie,z rzeczami. Razem z Harrym stanęliśmy, na przeciwko siebie. Szatyn wyciągnął z buzi okrągłego lizaka, i podał mi rękę . Chwyciłam za nią, a jego druga dłoń, powędrowała , do kieszeni, z której wyciągnął, cukierkowy pierścionek. Delikatnie przekręcił moją dłoń, i wsadził na palec kolorową biżuterię.
- Zostaniesz moją żoną. - bardziej stwierdził niż zapytał. Zaśmiałam się z jego poczynań, na co chłopak zareagował nie małym szokiem.
- O co chodzi .? - zapytał nadal się mi przyglądając .
- Chcesz żebym została twoją żoną. ?- od powiedziałam pytaniem na pytanie, uważnie przyglądając się pierścionkowi.
- Tak . Jesteś bardzo ładna.- odparł , jak gdyby nigdy nic łapiąc za falbankę od mojej sukienki, którą zaczął obkręcać sobie wokół palca.
- Haha. Ale wiesz że takie pierścionki wkłada się na ten palec. - powiedziałam wskazując serdeczny palec , lewej ręki.
- Cśiii. Nikt nie musi wiedzieć .- powiedział zabawnie przenosząc swój palec na usta.
****
Od tamtych oświadczyn minęło , kilkanaście lat. Przez dłuższy czas byliśmy po prostu sąsiadami, po tem staliśmy się przyjaciółmi . Mówiliśmy sobie wszystko , znałeś wszystkie moje sekrety, tajemnice, potrzeby. Wiedziałeś o mnie mnóstwo rzeczy. Jednak jedna rzecz ci umknęła. Kochałam cie. Ty zawsze mówiłeś mi że powinnam znaleźć sobie kogoś dla siebie. Drugą połówkę. Ale ja nie chciałam. Nie chciałam nikogo oprócz ciebie. Pamiętam że w swoim życiu widziałam cie z wieloma dziewczynami. Co roku bolało mnie to bardziej , w walętynki prosiłeś mnie abym pomogła ci wybrać prezent dla twojej niby " jedynej " . Zawsze tak mówiłeś, Ona jest tą " jedyną" , jest "kimś więcej". Jednak zawsze, po dniu 14 lutego , One nie były już dla ciebie ważne.Opuszczałeś je. Czasami zastanawiałam się czy nie robisz tego tylko po to żeby tak jak ja nie spędzać walentynek, przed telewizorem. Wiedziałeś o tym że nie obchodzę tego święta. A raczej obchodzę go w swój sposób. Pocieszałeś mnie. Ale nigdy nie dowarzyłeś się do mnie przyjść i posiedzieć razem przed jakimś idiotycznym serialem.
*14 Lutego. 2014 roku. Dzień zmiany. *
czasami zastanawiasz się jak jeden dzień może zmienić całe twoje Zycie .
-(T.I) ! No chodź , proszę. Nie mam dużo czasu. !- krzyczał Styles, zwalając mnie z łóżka.
- ogarnij się idioto ! - powiedziałam groźnie kopiąc, chłopaka po rękach.
- Proszę ten prezent jest bardzo ważny. On jest dla tej jedynej.
- Taak. jasne. One wszystkie były tymi jedynymi.- powiedziałam marudnie, podnosząc się z podłogi.
- Ale to nie tak , ją znam od dłuższego czasu ona nie będzie taka jednorazowa. Błagam, kupie ci film na dzisiaj.
- Okej juz Idę. - powiedziałam unosząc ręce w geście obronnym. Przeszłam drogę między stolikiem nocnym, a krzesłem , przy okazji łapiąc w ręce, jakieś rzeczy. Przechodząc przez wielki korytarz, poszłam do łazienki. Ubrałam się i umalowałam, po czym uśmiechnięta wróciłam do ciebie.
Podszedłeś do mnie z uśmiechem, złapałeś moją rękę i powiedziałeś że wyglądam pięknie. serce podskoczyło mi do krtani, a ręce zaczęły się trząść. Mam tak od... no tak od kiedy cie poznałam. twoje oczy i zapach zawsze tak na mnie działały. usłyszałam twoje stanowcze chrząknięcie i kiedy tylko zdążyłam się zoriętować twoje ciało powróciło do dawnej odległości.
- To chodź. - powiedziałeś i łapiąc mnie za nadgarstek poprowadziłeś w stronę samochodu , w którym ze niechęcią założyłam buty. Usiadłeś za kierownicą i bez słowa odjechaliśmy, z podjazdu. Całą drogę rozmawialiśmy o prezęcie. Miałeś na prawdę dużo pomysłów. tych lepszych i gorszych. Ale uwierz mi dla tej jedynej nie musisz się aż tak staraC. Gdy dojechaliśmy do centrum miasta, straciłam swój dobry humor. te wszystkie serca, kwiaty, czekoladki, misie, i inne ozdóbki, przyprawiały mnie do zawrotu głowy . Nie nawidze tego dnia.
Nie zwróciłes uwagi na moje samo poczucie. Złapałeś mnie za rękę, i poprowadziłeś do pierwszego sklepu.
- no okej . A więc wyobraź sobie, że dostajesz waletynkowy prezent, co by to było. ? - zapytałeś rozglądając się po sklepie.
- Hmm. Weź czekoladki, czerwoną .... nie białą pościel, kilka świeczek, róże, truskawdki , najlepiej zrób w czekoladzie, i zrób jej wielką sypialnie z pięknie porozkładanymi rzeczami. - wymruczałam wyciągając z półek wy powiedziane rzeczy. Spojrzałeś na mnie zdziwiony i pomachałeś twierdząco głową . Rozejrzałam się po sklepie , natrafiając wzrokiem na półkę z filmami. podbiegłam do niej, i wyszukałam opakowania z tytułem. : "A więc wojna" , po czym znowu podeszłam do ciebie wkładając ci do rąk, płytę.
- I jeszcze to dla mnie.
uśmiechnąłeś się promiennie, a w pomieszczeniu usłyszałam twój stłumiony śmiech.Wykupiłeś wspomniane przeze mnie rzeczy a potem zabrałeś mnie na śniadanie do restauracji. Była już 17 i Musiałeś się zbierać. Odwiozłeś mnie do domu i przegnałeś .
Weszłam do mieszkania jak gdyby nigdy nic, ale w powietrzu czułam ten sam smak zmiany co wtedy kiedy przyjechałeś do naszego miasta i zamieszkałeś na przeciwko mnie.
Z zaniepokojeniem weszłam, do kuchni, jednak nic tam nie zastałam , odetchnęłam z ulgą, i przeszłam do salonu z zamiarem włączenia, kupionego przez ciebie filmu. Usiadłam na kanapie i wtedy na parapecie okna zobaczyłam, białą kartkę z trzema kropkami. ( "...") Zdziwiłam się i podeszłam do skrawka papieru , otwierając liścik.
Wiesz że dzisiaj sa walentynki .? Hah. Nie odpowiadaj. Chciał bym cię zaprosić, na mały wypad ze mną .
Dzisiaj o 20.30 na samej górze wierzowca, w środku LondonCitty. Proszę przyjdź. /
tajemniczy wielbiciel . ♥
Zdziwiona tym liścikiem , zawahałam się nad pójściem , ale w końcu co mogę stracić.?
* 20.29 london citty , dach wierzowca. *
Winda zabrzęczała , dając mi znać że to już koniec przejażdżki. drzwi rozsunęły się , a ja zrobiłam kilka kroków w przód nadal wpatrując się w ziemię. Uniosłam wzrok ku górze i niemal od razu mnie zamurowało . Na ziemi rozłożona była, biała pościel, przyozdobiona czekoladkami, wszędzie były po rozstawiane świeczki, a obok posłania leżała taca ze smakołykami na której zauważyłam mnóstwo truskawek w czekoladzie. Zrobiłam krok w przód a moja noga stanęła na jakiejś kartce. Prze straszona odskoczyłam , po czym spojrzałam na leżący na ziemi skrawek papieru. Przewróciłam teatralnie oczami , i podniosłam kartkę, czytając ją .
A więc jednak przyszłaś. :) Ciesze się . Jestem pewny, że popsułam ci plany na dzisiejszy wieczór, ale mam nadzieje trochę je naprawić. Usiądź na pościeli i puść 5 . /
Nadal tajemniczy wielbiciel ♥
Uśmiechnęłam się sama do siebie czytając kolejne słowa z kartki. Spojrzałam na przygotowane posłanie i po chwili zauważyłam, stojące koło niego radio . Podeszłam do sprzętu , wygodnie rozkładając się na pościeli, i biorąc do buzi jedną z czekoladek, zaczęłam pstrykać klawiszami szukając odpowiedniego utworu. kiedy tylko mały wyświetlacz pokazał mi piątkę, z głośników zaczęła lecieć powolna, a zarazem romantyczna piosenka. Przez chwile wsłuchiwałam się w rytm, słów Bryana Adamsa. ( Le* postać fikcyjna :D ) , jednak usłyszałam ciche kroki za sobom. Napięcie odwróciłam się, a moim oczom ukazał się najpiękniejszy widok na świecie. Harry ubrany był w czarny garnitur, który świetnie wpasowywał się w biel jego koszuli. Włosy miał całkowicie roztrzepane co tylko dodawało mu tego chłopięcego uroku. W ręku trzymał bukiet róż , a w drugiej dłoni znajdowało się malutkie pudełko.
- Witaj. - powiedział,bardzo pociągająco , nadal nie ruszając się z miejsca. Wstałem z białej pościeli, i bez wahania zarzuciłam swoje ręce na jego szyje, mocno go przytulając. Z moich oczu mimowolnie zaczęły lecieć łzy, które powoli tworzyły Ścieszki na moich policzkach. Staliśmy tak nieruchomo przez dłuższy czas, jednak chwile po tem odkleiłam się od chłopaka. Otarłam swoje mokre policzki, i spojrzałam na lokowatego.
- Proszę nie płacz- powiedział harry. - To dla ciebie.- dodał po chwili, przysuwając w moją stronę, czerwone kwiaty.
- Dziękuje .- odpowiediząłam. Już miałam otworzyć usta, żeby coś powiedzieć ale chłopak , położył na nich swój palec, przy okazji mnie uciszając.
- Chciałem ci to juz dawno powiedzieć, ale się bałem. Wiesz to głupie, że próbowałem zastąpić cię innymi dziewczynami. Przeciez wiedziałem, że ani jedna nie będzie lepsza od ciebie. Zawsze mówiłaś mi że nie chcesz mieć nikogo. Że żaden, chłopak cie nie szczęśliwi . Ale ja wiem ze ja potrafię to zrobić. Pamiętam jak pierwszy raz , przyszłaś na mój ogródek, weszłaś tam jak gdyby nigdy nic, i przywitałaś się z moją mamą. Byłaś taka piękna, zresztą nadal jesteś. Potem się ze mną zaprzyjażniłaś, spędzałem z tobą każde wolne popołudnie. Mówiłaś mi jak bardzo chciała byś się zakochać, i jak bardzo pragniesz tego pierwszego pocałunku. Wiesz jak się ucieszyłem kiedy to powiedziałaś. Zaledwie dwa dni później, zabrałem się na Skate park, niby niechcący wywaliłem się na ciebie , i złączyłam nas w pocałunku. Przeżyłaś ze mną pierwszy całus, zresztą nie był on ostatni. Od tamtego czasu całowaliśmy się , częściej . Wszyscy mówili że jesteśmy parą, a ty zawsze zaprzeczałaś. Bolało . I wiesz co jeszcze , od kiedy zobaczyłem cię w tej różowej sukięce, kiedy podałaś mi rękę ,a ja włożyłem ci na palec kolorowy pierścionek , od wtedy , wiedziałem że cię kocham . Wiem że nigdy nie przestałem . (T.I) kocham cie.
- harry - Jęknęłam, wpuszczając z dłoni , bukiet róż . - ja. Nie ... nie
- rozumiem - powiedziałeś spuszczając wzrok.
- nie właśnie nie rozumiesz - odparłam łapiąc twój podbródek,tym samym zmuszając cie do spojrzenia na mnie. - Nigdy nie miałem chłopaka. Wiesz dlaczego .? Bo czekałam na ciebie. Dzień w dzień, czekałam aż przyjdziesz i powiesz że mnie kochasz. I dzisiaj właśnie spełniają się moje marzenia. Kocham cie Harry .- wyszeptałam, a ty stałeś na przeciwko mnie jak zaczarowany. - Kocham cię . - powtórzyłam, nadal zszokowany złączyłeś nasze usta w namiętnym pocałunku. Nasze języki pieściły się na wzajem .
- (T.I) ... - wydyszałeś , delikatnie mnie od siebie odpychając. powoli klęknąłeś na jednym kolanie, a z dłoni wyciągnęłaś , czarne pudełko. - (T.I) (T.N) Czy zechcesz zostać moją dziewczyną .?
- Tak! Tak ! Tak!. - powiedziałam głośno. Pociągnąłeś lekko moją rękę w swoją stronę i powoli otworzyłeś małe pudełko. W środku znajdował sie, kolorowy pierścionek. Taki sam jaki dałeś mi te kilkanaście lat temu.
Z zastanowieniem, przyglądałeś się moim palcom. Cicho się zaśmiałam, kręcąc z niedowierzaniam głową . - jeszcze się nie nauczyłeś .? - zapytałam za co ty spojrzałeś na mnie z urażeniem. - Na ten palec. - powiedziałam , wskazując na serdeczny palec. posłusznie włożyłeś mi na niego kolorową biżuterię i znów wracając do mojego poziomu, ucałowałeś delikatnie moje usta.
- Kocham, cie (t.I )
- Ja ciebie też Harry .
XXXX
Przepraszam za błędy i wasze czekanie.
Przepraszam za błędy , po prostu szybko pisałam . :c
I jeszcze przepraszam że tyle musieliście czekać , ale jak widać szkoła daje po sobie znaki.
Mimo że jest koniec roku, to ja musze latać na próby :p
Not Good :C
nie wiem z kim będzie następony , ale chyba wiem o czym będzie ^^
Kocham was :*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz