-Niall ten biznes jest specjalnie
dla ciebie, jeden przekręt i jesteśmy ustawieni do końca życia. Tu masz
potrzebne materiały, chyba nie muszę ci tłumaczyć co masz z tym zrobić. Akcja
wymaga czasu, ale jest pewna. Mam nadzieję, że obędzie się bez ofiar. Ile czasu
potrzebujesz?
-Miesiąc
-Tylko?
-Tak, jaka kasa wchodzi w grę?
-Miliony funtów.
-Jaki podział?
-Jak zawsze jesteś konkretny Horan, zawsze to w tobie lubiłam i tę twoją pracowitość, przykładanie się do powierzonego zadania.
-A ty nadal jesteś chciwą suką, ile dla mnie?
-20%
-Chyba śnisz, 60 procent albo tego nie robię. Na razie nie potrzebuję kasy, ostatnia akcja ustawiła mnie na kilka lat.
-Horan kilka miesięcy zbierałam te materiały.
-60% albo wychodzę?
-50%
-Miło się z tobą gadało, nara.
-Kurwa dobra! Bierz papiery i spierdalaj masz dwa miesiące, nie spierdol tego.
-Interesy z tobą to przyjemność Victorio.
-Miesiąc
-Tylko?
-Tak, jaka kasa wchodzi w grę?
-Miliony funtów.
-Jaki podział?
-Jak zawsze jesteś konkretny Horan, zawsze to w tobie lubiłam i tę twoją pracowitość, przykładanie się do powierzonego zadania.
-A ty nadal jesteś chciwą suką, ile dla mnie?
-20%
-Chyba śnisz, 60 procent albo tego nie robię. Na razie nie potrzebuję kasy, ostatnia akcja ustawiła mnie na kilka lat.
-Horan kilka miesięcy zbierałam te materiały.
-60% albo wychodzę?
-50%
-Miło się z tobą gadało, nara.
-Kurwa dobra! Bierz papiery i spierdalaj masz dwa miesiące, nie spierdol tego.
-Interesy z tobą to przyjemność Victorio.
Kim jestem?
Dobre pytanie. Nazywam się niall Horan. Co robię? Ktoś mógłby powiedzieć, że
napadam na banki. Osobiście wolę określenie, że zabieram bogatym. Nie jestem
jakimś małym chłystkiem, moje akcje są długo planowane i bardzo dochodowe. Nie
jestem jednym z tych, którzy wpadają do banku z pistoletem i krzyczą na
bezbronne kasjerki, z tego nie ma porządnej kasy a tylko duże ryzyko. Co w
takim razie robię? Dowiecie się czytając historię tego niesamowitego napadu.
Będę tu pisał co dokładnie się dzieje a wy pierwsi dowiecie się o tym, że
jestem już milionerem, ba może nawet miliarderem.
Dziś
zaczynam nowe zlecenie dokładne oględziny tego co przygotowała moja szefowa, choć
szefowa to złe określenie. Vicky to dziewczyna od czystej roboty, załatwia plany
banków, informacje o pracownikach, terminy odbioru kasy i takie tam.
Teoretycznie mógłbym robić to sam ale po co, skoro mogę zająć się tym co
naprawdę kocham, czyli zdobywaniem kasy. Rzuciłem okiem na życiorysy
pracowników. Kasjerki hmm nawet niezłe, ale muszę uderzyć wyżej. Dyrektor do
spraw personalnych Louis Tomlinson. Niezła dupeczka, młody i dobrze ustawiony.
A to kto? O kurwa! Dyrektorka do spraw klientów korporacyjnych. Jezu drogi, co za cud, choć to z pewnością nie moja liga brałbym ją nie pytając o zdanie.
Wspominałem już, że jestem biseksualny? Nie? Och przepraszam, umknęło mi.
-O kurwa!! Vicky się postarała o dokładne informacje. Cholera będzie moja i dzięki niej będę bogaczem. Co z tego, że jest w związku z niejakim Josh’em Devine’m, to nie jest dla mnie problem, prawda?
-(T.I) (T.N) uważaj jutro zjawię się w twoim biurze z drogimi meblami, i sprawię, że zapomnisz co tam robiłaś.
-O kurwa!! Vicky się postarała o dokładne informacje. Cholera będzie moja i dzięki niej będę bogaczem. Co z tego, że jest w związku z niejakim Josh’em Devine’m, to nie jest dla mnie problem, prawda?
-(T.I) (T.N) uważaj jutro zjawię się w twoim biurze z drogimi meblami, i sprawię, że zapomnisz co tam robiłaś.
Żeby się do
niego dostać z pewnością trzeba mieć sporo kasy, ale w obecnej chwili to żaden
problem.
Ostatnia
akcja ustawiła mnie solidnie, jeden telefon do banku i zaczynamy zabawę.
-Dzień dobry
nazywam się Niall Horan chciałbym umówić się na spotkanie z panią (T.I) (T.N)
-Obawiam się, że to nie możliwe, pani dyrektor przyjmuje tylko klientów korporacyjnych.
-A pani po moim głosie wnioskuje, że nie mam własnej firmy i wcale nie mam do zainwestowania 5 milionów? Długo pani tu pracuje? Chyba stanowczo za długo.
-Przepraszam pana najmocniej, nie chciałam pana urazić, chciałby się pan umówić na dzisiaj?
-Tak
-Godzina 16 odpowiada panu?
-Tak, będę na pewno.
-Obawiam się, że to nie możliwe, pani dyrektor przyjmuje tylko klientów korporacyjnych.
-A pani po moim głosie wnioskuje, że nie mam własnej firmy i wcale nie mam do zainwestowania 5 milionów? Długo pani tu pracuje? Chyba stanowczo za długo.
-Przepraszam pana najmocniej, nie chciałam pana urazić, chciałby się pan umówić na dzisiaj?
-Tak
-Godzina 16 odpowiada panu?
-Tak, będę na pewno.
Szykując się
do wyjścia postanowiłem postawić na elegancję. Czarne rurki, i t-shirt tego
samego koloru idealnie przylegający do ciała, w końcu muszę zrobić na niej dobre
wrażenie. Playboy czy Burberry? Stanowczo Burberry ich zapach zawsze wydawał mi
się bardziej męski. Przed bankiem zjawiłem się nieco przed czasem, przecież
milioner powinien być punktualny, a nie spóźnialski. Pewnym krokiem wszedłem do
gmachu, ciekawe czy kobieta w recepcji to ta sama, która chciała mnie spławić
przez telefon?
-Dzień dobry Panu, w czym mogę pomóc?
-Chce mi pani pomóc? Trzeba mi wymienić rolety w sypialni i naprawić pralkę, jest pani zainteresowana?
Kobieta spojrzała na mnie jak na człowieka z innej planety, boże czy ona musi być aż tak tempa?
-Spokojnie tylko żartowałem, jestem umówiony z panią (T.N) , nazywam się Niall Horan .
-Pani dyrektor już na pana czeka, chce się pan czegoś napić?
-Nie dziękuję.
-Pokój 400, na końcu korytarza.
-Dziękuję.
-Dzień dobry Panu, w czym mogę pomóc?
-Chce mi pani pomóc? Trzeba mi wymienić rolety w sypialni i naprawić pralkę, jest pani zainteresowana?
Kobieta spojrzała na mnie jak na człowieka z innej planety, boże czy ona musi być aż tak tempa?
-Spokojnie tylko żartowałem, jestem umówiony z panią (T.N) , nazywam się Niall Horan .
-Pani dyrektor już na pana czeka, chce się pan czegoś napić?
-Nie dziękuję.
-Pokój 400, na końcu korytarza.
-Dziękuję.
Stojąc przed
drzwiami zrobiłem kilka głębszych wdechów by uspokoić oddech. Teraz czeka mnie
ważny element planu, pierwsze wrażenie, to od niego zależy czy reszta pójdzie
zgodnie z planem.
Zapukałem do drzwi i po usłyszeniu zaproszenia pewnym krokiem wszedłem do środka.
Zapukałem do drzwi i po usłyszeniu zaproszenia pewnym krokiem wszedłem do środka.
-Witam, (T.I) (T.N) dyrektorka do spraw klientów
korporacyjnych.
O cholera ta dziewczyna na żywo wygląda jak ciastko czekoladowe, gotowe do schrupania. Tylko resztki mojej silnej woli powstrzymują mnie, żeby się na nią nie rzucić. Chcę. ją. W łóżku. Teraz. Albo lepiej na tym mahoniowym biurku.
-Niall Horan. –Przedstawiam się starając się zachować spokój
-Co pana do mnie sprowadza?
-Mam do zainwestowania sporą sumę pieniędzy, chodzi o przeprowadzenie kalkulacji na kwocie 5 milionów funtów.
-Widzę, że faktycznie sporą sumą pan dysponuje, pozwolę sobie sprawdzić jak to u nas wygląda. Jaki okres pana interesuje.
-Trzy miesiące.
-Tylko tyle? Od lokat powyżej sześciu miesięcy mamy dodatkowy jeden procent, i szerszy wachlarz wyboru.
-Wszystko zależy od tego jak się dogadamy, i co mi pani zaproponuje.
-Proszę spojrzeć na ekran, ta symulacja jest zrobiona na 8 miesięcy, zielona linia to pana zarobek już z podatkami, jako bank zajmujemy się odprowadzaniem ich za klientów.
-Wolałbym jednak na trzy miesiące.
-Już zmieniam. Przepraszam, że zapytam ale to będzie tylko pańska inwestycja czy może, któregoś z rodziców? Sam pan rozumie wygląda pan bardzo młodo, a to spora ilość pieniędzy.
-Inwestuję sam, ale pani też należy do grona młodych w tej firmie, i nikt nie pyta pani o wiek.
-Oczywiście, nie chciałam pana urazić.
-Spokojnie, nic się nie stało. -Po prostu jestem drażliwy kiedy mi staje, a ja nic nie mogę z tym fantem zrobić. Na szczęście tych słów moje usta nie wypowiedziały…
O cholera ta dziewczyna na żywo wygląda jak ciastko czekoladowe, gotowe do schrupania. Tylko resztki mojej silnej woli powstrzymują mnie, żeby się na nią nie rzucić. Chcę. ją. W łóżku. Teraz. Albo lepiej na tym mahoniowym biurku.
-Niall Horan. –Przedstawiam się starając się zachować spokój
-Co pana do mnie sprowadza?
-Mam do zainwestowania sporą sumę pieniędzy, chodzi o przeprowadzenie kalkulacji na kwocie 5 milionów funtów.
-Widzę, że faktycznie sporą sumą pan dysponuje, pozwolę sobie sprawdzić jak to u nas wygląda. Jaki okres pana interesuje.
-Trzy miesiące.
-Tylko tyle? Od lokat powyżej sześciu miesięcy mamy dodatkowy jeden procent, i szerszy wachlarz wyboru.
-Wszystko zależy od tego jak się dogadamy, i co mi pani zaproponuje.
-Proszę spojrzeć na ekran, ta symulacja jest zrobiona na 8 miesięcy, zielona linia to pana zarobek już z podatkami, jako bank zajmujemy się odprowadzaniem ich za klientów.
-Wolałbym jednak na trzy miesiące.
-Już zmieniam. Przepraszam, że zapytam ale to będzie tylko pańska inwestycja czy może, któregoś z rodziców? Sam pan rozumie wygląda pan bardzo młodo, a to spora ilość pieniędzy.
-Inwestuję sam, ale pani też należy do grona młodych w tej firmie, i nikt nie pyta pani o wiek.
-Oczywiście, nie chciałam pana urazić.
-Spokojnie, nic się nie stało. -Po prostu jestem drażliwy kiedy mi staje, a ja nic nie mogę z tym fantem zrobić. Na szczęście tych słów moje usta nie wypowiedziały…
-Na trzy
miesiące to będzie coś takiego. Muszę przygotować dokumenty ale na jutro
powinno być wszystko gotowe, na którą godzinę może pan przyjechać?
-Do końca tygodnia mam czas po 17.
-Niestety pracujemy do 16, może za tydzień.
-Za tydzień, mogę mieć już lokatę w innym banku.
-Rozumiem, że chce się pan spotkać się po godzinach? Gdzie i kiedy?
-Widzę, że się dogadamy. Jutro wieczorem, zapisze pani adres. Omówimy wszystko dokładnie.
-Świetnie do zobaczenia.
-Do końca tygodnia mam czas po 17.
-Niestety pracujemy do 16, może za tydzień.
-Za tydzień, mogę mieć już lokatę w innym banku.
-Rozumiem, że chce się pan spotkać się po godzinach? Gdzie i kiedy?
-Widzę, że się dogadamy. Jutro wieczorem, zapisze pani adres. Omówimy wszystko dokładnie.
-Świetnie do zobaczenia.
Cholera,
cholera, cholera! Co za kobieta! To nie było dobre zagranie, nic o nim nie wiem,
to była rozmowa czysto służbowa, jutro biorę się w garść, będę wiedział co
trzeba. Po powrocie do domu utworzyłem fikcyjne konto w Szwajcarii, może być mi
potrzebne do szybkiego przelewu kasy, gdy już ją zdobędę co z tego, że może to
być za miesiąc, równie dobrze może to być jutro.
Kiedy zbliżała się godzina zero przebrałem się w eleganckie ciuchy, teraz pora owinąć sobie tą dziewczyne wokół palca i wszystko będzie łatwiejsze.
Kiedy zbliżała się godzina zero przebrałem się w eleganckie ciuchy, teraz pora owinąć sobie tą dziewczyne wokół palca i wszystko będzie łatwiejsze.
W końcu
usłyszałem upragniony dzwonek do drzwi, akcja czas start.
-Dzień dobry panie Horan.
-Witam i zapraszam, czego się pani napije? Uprzedzam, że jestem wymagającym klientem i trochę czasu tu spędzimy? Kawa herbata coś zimnego? A może coś mocniejszego, w końcu pracujemy po godzinach.
-Mocną kawę czarną bez cukru poproszę.
-Dzień dobry panie Horan.
-Witam i zapraszam, czego się pani napije? Uprzedzam, że jestem wymagającym klientem i trochę czasu tu spędzimy? Kawa herbata coś zimnego? A może coś mocniejszego, w końcu pracujemy po godzinach.
-Mocną kawę czarną bez cukru poproszę.
Kiedy w
kuchni zająłem się przyrządzaniem kawy, (T.N) rozkładała jakieś papiery na
stole. Sobie zrobiłem podwójną porcję ginu z tonikiem.
-To nasze zdrowie, za dobre interesy -pewnym gestem uniosłem szklaneczkę z trunkiem.
-Co pani dla mnie przygotowała ?
-Z racji sporej kwoty poszperałam gdzie trzeba, aby móc dąć panu najlepsze warunki, zdaje sobie sprawę, że to duża kwota, dlatego mamy tu ofertę specjalną. Proszę zobaczyć, krótki termin, dzienna kapitalizacja, a tu końcowy zysk.
-Noo ładnie to wygląda.
-Ma pan jakieś pytania?
-Czym sobie zasłużyłem na tak dobre warunki?
-Obiła mi się o uszy pańska rozmowa z naszą stażystką...
-Ach, doprawdy?
-Odpowiedni dział już zajmuje się już szkoleniem naszych nowych pracowników, aby na przyszłość uniknąć takich sytuacji.
-Cieszę się. A co z podatkiem, nie da się tego jakoś ominąć?
-Panie Horan może i jestem po godzinach pracy, ale sam pan rozumie, że to pytanie jest nie na miejscu.
-Poważnie? To może inaczej, mam do zainwestowania trzy razy więcej niż do tej pory. Da się coś zrobić z tymi podatkami? Oboje doskonale wiemy, że prowizje od takich inwestycji zasilają także pani kieszeń.
-No tak, umm coś na pewno da się zrobić.
-To nasze zdrowie, za dobre interesy -pewnym gestem uniosłem szklaneczkę z trunkiem.
-Co pani dla mnie przygotowała ?
-Z racji sporej kwoty poszperałam gdzie trzeba, aby móc dąć panu najlepsze warunki, zdaje sobie sprawę, że to duża kwota, dlatego mamy tu ofertę specjalną. Proszę zobaczyć, krótki termin, dzienna kapitalizacja, a tu końcowy zysk.
-Noo ładnie to wygląda.
-Ma pan jakieś pytania?
-Czym sobie zasłużyłem na tak dobre warunki?
-Obiła mi się o uszy pańska rozmowa z naszą stażystką...
-Ach, doprawdy?
-Odpowiedni dział już zajmuje się już szkoleniem naszych nowych pracowników, aby na przyszłość uniknąć takich sytuacji.
-Cieszę się. A co z podatkiem, nie da się tego jakoś ominąć?
-Panie Horan może i jestem po godzinach pracy, ale sam pan rozumie, że to pytanie jest nie na miejscu.
-Poważnie? To może inaczej, mam do zainwestowania trzy razy więcej niż do tej pory. Da się coś zrobić z tymi podatkami? Oboje doskonale wiemy, że prowizje od takich inwestycji zasilają także pani kieszeń.
-No tak, umm coś na pewno da się zrobić.
Ahh Ona jest
strasznie ufna, nie powinna być dyrektorką, widzę ją drugi raz w życiu,
proponuję jej obejście prawa a ona mówi, że coś na pewno da się z tym zrobić. Po
kilkunastu minutach rozmowy, udaje mi się namówić ją na coś mocniejszego,
wieczór zapowiada się na dość długi i pracowity. W prawdzie nie wypiliśmy
jeszcze brudzia, ale swobodnie mówimy sobie po imieniu.
Kiedy udaje się do kuchni telefon (T.I) zaczyna dzwonić, rozmowa chyba nie należy do zbyt miłych.
-Josh uspokój się jestem u klienta, pracuję
-Tak wiem, że jest po 22
-Mam dużą inwestycję do zaplanowania.
-Josh proszę cię nie rób scen, będę za jakiś czas.
Kiedy udaje się do kuchni telefon (T.I) zaczyna dzwonić, rozmowa chyba nie należy do zbyt miłych.
-Josh uspokój się jestem u klienta, pracuję
-Tak wiem, że jest po 22
-Mam dużą inwestycję do zaplanowania.
-Josh proszę cię nie rób scen, będę za jakiś czas.
Doskonale
wiem do czego mogę doprowadzić moim pytaniem ale nawet przez moment się nie
waham -(T.I) skończyło się już białe wino, czerwone wolisz czy gin?
Kiedy kończę to zdanie jestem już blisko Dziewczyny, jej rozmówca z pewnością słyszał co powiedziałem. W słuchawce słyszę tylko wiązankę ostrych przekleństw i dźwięk rozłączenia połączenia.
-Kurwa mac! Masz może czystą?
-Jasne, zaraz przyniosę. Coś nie tak, zazdrosny chłopak?
-Wszystko jest nie tak! Nie chcę o tym gadać, wracajmy do pracy.
Kiedy kończę to zdanie jestem już blisko Dziewczyny, jej rozmówca z pewnością słyszał co powiedziałem. W słuchawce słyszę tylko wiązankę ostrych przekleństw i dźwięk rozłączenia połączenia.
-Kurwa mac! Masz może czystą?
-Jasne, zaraz przyniosę. Coś nie tak, zazdrosny chłopak?
-Wszystko jest nie tak! Nie chcę o tym gadać, wracajmy do pracy.
Kilka
kolejeczek i zdobywam sporo informacji o banku, o jego prywatnym życiu, i choć
z materiałów od Victori większość już wiedziałem nie sądziłem, że banki mogą być
tak nieodpowiedzialne zatrudniając tak wylewnych ludzi. Fakt, iż nie wspomniała,
że ma chłopaka jakoś szczególnie mnie nie zdziwił, przecież nie ma się czym
chwalić na prawo i lewo.
-Chyba będziesz musiała zostać na noc.
-Co? Nie, dlaczego? -Powiedziała a raczej wybełkotała (T.I) .
-Bo powrót do domu w takim stanie i o tej porze nie jest dobrym wyjściem? Mam wolny pokój prześpisz się i rano pójdziesz do pracy.
-Niall nie mogę, muszę iść.
<Kolor twoich włosów> zdecydowanym krokiem wstała z kanapy, zachwiała się i opadła lądując na moich kolanach. Cholera kobieto złaź zanim się na ciebie rzucę.
-Chyba jednak zostanę.
-To dobry wybór.
Zdjąłem ją z siebie i położyłem na kanapie, zarzucając na nią jej nogi. -Rozbierz się, bo rano twoja sukienka nie będzie wyglądał dobrze, znajdę ci rano jakąś czystą koszulę, no już raz raz.
- Niall , nie dam rady, zdrzemnę się chwilkę i sobie pójdę.
Zaśmiałem się pod nosem, nie dość, że gadatliwa to do tego ma jeszcze słabą głowę. Wziąłem sprawy w swoje ręce, odpiąłem zamek i z małą pomocą (T.I) ściągnąłem krwisto czerwoną sukienkę. Ten pijacki uśmieszek na jej twarzy rozbroił mnie całkowicie. Odłożyłem scienki materiał na fotel, a z sypialni przyniosłem koc. Kiedy wróciłem (T.I) spała wtulona w małą poduszkę jak niemowlę. Chyba nie spodziewałem się, że pójdzie z nią tak łatwo....
-Chyba będziesz musiała zostać na noc.
-Co? Nie, dlaczego? -Powiedziała a raczej wybełkotała (T.I) .
-Bo powrót do domu w takim stanie i o tej porze nie jest dobrym wyjściem? Mam wolny pokój prześpisz się i rano pójdziesz do pracy.
-Niall nie mogę, muszę iść.
<Kolor twoich włosów> zdecydowanym krokiem wstała z kanapy, zachwiała się i opadła lądując na moich kolanach. Cholera kobieto złaź zanim się na ciebie rzucę.
-Chyba jednak zostanę.
-To dobry wybór.
Zdjąłem ją z siebie i położyłem na kanapie, zarzucając na nią jej nogi. -Rozbierz się, bo rano twoja sukienka nie będzie wyglądał dobrze, znajdę ci rano jakąś czystą koszulę, no już raz raz.
- Niall , nie dam rady, zdrzemnę się chwilkę i sobie pójdę.
Zaśmiałem się pod nosem, nie dość, że gadatliwa to do tego ma jeszcze słabą głowę. Wziąłem sprawy w swoje ręce, odpiąłem zamek i z małą pomocą (T.I) ściągnąłem krwisto czerwoną sukienkę. Ten pijacki uśmieszek na jej twarzy rozbroił mnie całkowicie. Odłożyłem scienki materiał na fotel, a z sypialni przyniosłem koc. Kiedy wróciłem (T.I) spała wtulona w małą poduszkę jak niemowlę. Chyba nie spodziewałem się, że pójdzie z nią tak łatwo....
Okej ., ! po pierwsze to nie moje ! nie ja wymyślałam , ale na prawdę musiałam się postarać żeby to zmienić . Przepraszam że skopiowałam ale chciałam się tym z wamii podzielić ! Jak chcecie znać dalszą część tej historie to proszę o przy najmniej jeden komentarz. Miejcie serce do prawdziwej autorki ! :*

Imagin fantastyczny , czekam na nexta :))
OdpowiedzUsuńJa też 😁
OdpowiedzUsuń